Sebastian Szostak po zakończeniu sezonu 2025 zdecydował się na dość zaskakujący krok. W przyszłym roku wychowanek ostrowskiego klubu będzie startować na torach PGE Ekstraligi i bronić barw Włókniarza Częstochowa. Znowu czeka go zatem współpraca z trenerem Mariuszem Staszewskim. Szkoleniowiec nie ukrywa, że mocno wierzy w 22-latka. Teraz opowiedział o kulisach jego transferu.
-Z Sebastianem byliśmy w kontakcie tak naprawdę przez cały ten sezon. Można powiedzieć, że rozmawialiśmy regularnie. W zasadzie już u progu tegorocznych rozgrywek powiedziałem mu, że Wiktor Lampart niedługo kończy starty w kategorii U24, więc jest ewentualność, że będę zainteresowany jego sprowadzeniem do Włókniarza – powiedział nam Mariusz Staszewski.
Warto jednak zaznaczyć, że Szostak miał inne oferty, więc od razu nie powiedział tak częstochowianom. Jego pozyskaniem początkowo zainteresowany był między innymi Hunters PSŻ Poznań. Z czasem pojawiła się również propozycja pozostania w Ostrowie. W pewnym momencie wydawało się nawet, że dalsze starty w Metalkas 2. Ekstralidze są bardziej prawdopodobną opcją. Dla niektórych kibiców decyzja Szostaka o przejściu do najwyższej klasy rozgrywkowej była sporym zaskoczeniem.
- Sebastian jest gotowy na znacznie więcej, niż niektórzy sądzą. Najważniejsze, żeby on sam w to uwierzył. W jego przypadku to właśnie wiara jest kluczem do sukcesu. Jeśli sam przekona się do własnych możliwości, to jestem przekonany, że w Częstochowie będziemy mieli świetnego zawodnika – podkreśla Staszewski.
Dodajmy, że w minionym sezonie Szostak wystąpił w 16 meczach Moonfin Malesy Ostrów. Łącznie zdobył 89 punktów i 10 bonusów. Dzięki temu uzyskał średnią biegopunktową 1,414, która dała mu 44. miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników Metalkas 2. Ekstraligi.
Słaby w wykonaniu żużlowca był zwłaszcza początek rozgrywek. Staszewski przez cały czas wierzył jednak, że jego wychowanek w końcu wróci na właściwe tory. Jak się później okazało, miał rację.
-Sebastian ten sezon miał bardzo trudny. Trzeba jednak pamiętać, że to był dla niego pierwszy rok startów w gronie seniorów, a to zawsze spore wyzwanie. Większości żużlowców nie jest wtedy lekko. Ostatecznie się jednak pozbierał. Końcówka była już całkiem udana. We Włókniarzu w pewnym momencie musieliśmy dokonać już wyboru żużlowca na pozycję U24, a ja nie widziałem w tamtym czasie lepszej opcji na rynku – podsumowuje trener Włókniarza.







Heheee
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.