Tasomix Rosiek Stal w domowym starciu z Kingiem Szczecin miała duże problemy z rzutami za trzy punkty, a mimo to wygrała kolejne spotkanie. Po meczu trener Andrzej Urban zdradził, co zadecydowało o dziesiątej wygranej jego drużyny w obecnym sezonie Orlen Basket Ligi.

W czwartek „Stalówka” pokonała kolejnego rywala z czołówki Orlen Basket Ligi. Wcześniej w ostrowskiej hali przegrywały ekipy z Wrocławia, Włocławka, Sopoty czy Gdyni. Teraz wyższość podopiecznych Andrzeja Urbana musiał uznać aktualny lider rozgrywek.

reklama

Przypomnijmy, że czwartkowy mecz w 3mk Arenie zakończył się wygraną gospodarzy 81:76. Mecz był długo bardzo zacięty. Wystarczy wspomnieć, że pierwsze dwie kwarty zakończyły się remisem. Ostrowianie mieli bowiem duże problemy z powstrzymaniem Kinga w rzutach za trzy punkty.

-Cieszy, że kolejny raz wygramy na własnym boisku. Warto pamiętać, że tym razem przyjechał do nas lider tabeli, który wyjechał stąd z jednym punktem. W pierwszej połowie zespół ze Szczecina miał bardzo dobrą skuteczność w rzutach za trzy. Trafili aż dziewięć razy, a w samej pierwszej kwarcie sześć razy – przyznał podczas pomeczowej konferencji prasowej trener Andrzej Urban.

Po przerwie obraz gry uległ zmianie. Tasomix Rosiek Stal zaczęła łapać właściwy rytm i powoli uciekała wyżej notowanemu przeciwnikowi. W czwartej kwarcie na moment zrobiło się wprawdzie nerwowo, bo King zbliżył się na trzy punkty. Ostrowianie jednak bardzo szybko opanowali sytuację na parkiecie.

-Mówiliśmy sobie w przerwie, że nie możemy panikować i musimy grać swoją koszykówkę, bo King często trafia. Tym razem rzuty oddawali jednak ci gracze, którym chcieliśmy na to pozwalać. Założenie było jednak takie, że prawdopodobnie nie doprowadzi to rywala do zwycięstwa. Odrzuciliśmy ich dzięki temu mocno od kosza, bo oddali 31 rzutów za trzy, a tylko 25 za dwa punkty – wyjaśnił trener Urban.

Warto dodać, że w przypadku “Stalówki” skuteczność za trzy stała na bardzo słabym poziomie, bo gospodarze trafili tylko dwa razy na 20 prób. – Nie mogliśmy złapać rytmu ofensywie rzutami za trzy. Trafiliśmy tylko dwa razy, a mimo to wygraliśmy spotkanie. To bardzo cieszy. Jestem bardzo zadowolony z graczy, z tego jak rotowali w obronie, jak pomagali i jak bili się na zbiórce. W tym ostatnim elemencie przegraliśmy wprawdzie rywalizację, ale wiadomo, jakie rozmiary ma King, a jakie my. Najważniejsze, że zastawialiśmy i walczyliśmy – podsumował Urban.

reklama