Do przerwy Tasomix Rosiek Stal grała znakomicie i prowadziła we Włocławku z Anwilem 48:35. Ostrowianie byli na najlepszej drodze do odniesienia kolejnego zwycięstwa w Orlen Basket Lidze, ale kompletnie zawalili trzecią kwartę. Gospodarze odwrócili losy pojedynku i wygrali 90:81, przerywając znakomitą passę podopiecznych Andrzeja Urbana.
„Stalówka” jechała na mecz z Anwilem po czterech wygranych z rzędu. W poprzednich kolejkach udało jej się pokonać: Miasto Szkła Krosno, Energa Czarnych Słupsk, Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń i PGE Start Lublin. Nic więc dziwnego, że nastroje przed spotkaniem były znakomite. Wszyscy zdawali sobie też sprawę z jego wagi, bo ewentualne kolejne zwycięstwo byłoby olbrzymim krokiem w kierunku fazy play-off.
Goście z Ostrowa Wielkopolskiego imponująco weszli w spotkanie. Anwil był bezradny, popełniał błędy i przewaga podopiecznych Andrzeja Urbana rosła. Po dwóch minutach Stal prowadziła 7:0, a po trójce Michała Pluty na trzy minuty przed końcem pierwszej kwarty było nawet 21:10.
Druga odsłona rywalizacji była już bardziej wyrównana, ale Ostrowianie cały czas kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Ostatecznie zeszli do szatni z prowadzeniem 48:35, choć mogli i powinni mieć nawet ponad 20-punktową zaliczkę.
Wszystko posypało się po przerwie, choć pierwsze minuty wcale nie były złe, bo pięć punktów z rzędu zdobył Trenton Gibson. Sygnał do odrabiania strat od stanu 53:35 dla Stali dał Elvar Fridriksson, który w trzeciej kwarcie zapisał na swoim koncie 17 „oczek”, a do tego popisał się kilkoma znakomitymi asystami. To w dużej mierze on pociągnął Anwil, który zaczął wierzyć, że można odwrócić jeszcze losy pojedynku.
Gospodarze odrobili straty, a później przełamali podopiecznych Andrzeja Urbana. W efekcie Anwil wygrał 90:81. Pozostał olbrzymi niedosyt. „Stalówka” rozegrała we Włocławku dwie zupełnie różne połowy i nie wykorzystała wielkiej szansy.
Anwil Włocławek – Tasomix Rosiek Stal Ostrów 90:81 (18:28, 17:20, 33:14, 22:19)






