Nie było pogromu, jakiego niektórzy się spodziewali, a walka praktycznie do ostatnich fragmentów meczu. BM Slam Stal Ostrów po rewolucji kadrowej i zmianie trenera powalczyła w sobotni wieczór w Dąbrowie Górniczej. I choć przegrała z MKS-em 82:88 to jest jakiś promyczek nadziei, że po wzmocnieniach, które mają nadejść w przyszłym tygodniu, zespół wreszcie zacznie wygrywać.

reklama

BM Slam Stal Ostrów do Dąbrowy Górniczej udała się w okrojonym składzie bez zwolnionych: Omara Calhouna, Grzegorza Surmacza, Yancy Gatesa i zawieszonego Jay’a Threatta. Na wniosek trenera do drużyny przywrócony został Nikola Jevtović. Serb jednak nie zrobił nic, by przekonać wszystkich, że zasługuje na grę w BM Slam Stali.

Pierwsza kwarta była fatalnym widowiskiem. Oczy bolały od nieskuteczności obu zespołów. BM Slam Stal z gry miała zaledwie 27 procent. Nie trafiła żadnej z ośmiu prób rzutów z dystansu. Gospodarze za 3 punkty trafili tylko raz również na osiem rzutów. Wynik był bardzo niski 16:14 dla MKS-u i bynajmniej nie wynikał on z twardej defensywy obu zespołów.

Jakub Garbacz trafił za piątym razem z dystansu, a był to dwunasty rzut za 3 punkty. Wcześniej 11 trójek ostrowianie spudłowali. Przełamanie nastąpiło w 13 minucie meczu. Później gra BM Slam Stali zupełnie się posypała. W 17 minucie trzy faule miał grający beznadziejne spotkanie, Nikola Jevtović. MKS objął prowadzenie różnicą 13 punktów, ale gospodarze też nic specjalnego nie grali, jakby lekceważąc osłabiony kadrowo zespół z Ostrowa. Pudłowali na potęgę z dystansu.

Do przerwy wynik 35:30 dla MKS-u nie wyglądał tragicznie dla BM Slam Stali, którzy przywieźli do Dąbrowy Górniczej zaledwie sześciu graczy nadających się teoretycznie do gry na poziomie Energa Basket Ligi. Zaznaczmy, teoretycznie, bo postawa Jevtovicia bynajmniej nie upoważnia go do nazywania go koszykarzem ekstraklasowym. Sygnał do odrabiania strat da ostrowianom Przemysław Żołnierewicz, który od początku sezonu gra dobrze. Szansę wykorzystał Daniel Szymkiewicz, który w 36 minut zdobył 25 punktów, głównie jednak po indywidualnych akcjach.

Po przerwie przyjezdni trzymali się cały czas faworyzowanego MKS-u, w szeregach których na potęgę pudłował Dominic Artis. Rzucający średnio we wcześniejszych meczach 26 punktów Amerykanin, nie mógł wstrzelić się w kosz. Trafił dopiero za ósmym razem z dystansu. Po 30 minutach było 59:53 dla zespołu z Dąbrowy Górniczej.

Zespół, który miał do dyspozycji debiutujący w roli trenera, Łukasz Majewski zagrał ambitnie. Niestety, szwankowało to, co w poprzednich meczach. Skuteczność z dystansu była poniżej krytyki, a rzuty ostrowianie oddawali z otwartych pozycji. Nadal przyczepić można się do skuteczności w rzutach wolnych. Nie ma już notorycznie pudłującego z linii Yancy Gates’a, więc wskaźnik skuteczności w rzutach za 1 punkt, powinien się poprawić, ale niestety było tak jak w poprzednich meczach. Biorąc pod uwagę, że BM Slam Stal grała praktycznie z jednym nominalnym środkowym i to przez połowę meczu, nie przegrała drastycznie walki na tablicach.

Warto zaznaczyć, że na parkietach ekstraklasy zadebiutowali: Michał Główka, Szymon Ryżek, Dawid Rykowski i Łukasz Wojciechowski. Ten ostatni zapisał nawet na swoim koncie punkty. BM Slam Stal przegrała w Dąbrowie Górniczej 82:88. Kolejny mecz rozegra w piątek, 25 października o 20:30 we własnej hali z Kingiem Szczecin.

MKS Dąbrowa Górnicza – BM Slam Stal Ostrów 88:82 (16:14, 19:16, 24:23, 29:29)

MKS: Artis 19, Shine 18, Douvier 16, Put 14, Johnson 10, Kobel 7, Shonganya 4, Bigaj 0, Dawdo 0, Wasyl 0, Boryka 0, Chorab 0.

BM Slam Stal: Szymkiewicz 25, Żołnierewicz 18, Dambrauskas 17, Garbacz 8, Jevtović 6, Mokros 6, Wojciechowski 2, Główka 0, Ryżek 0, Rykowski 0.

reklama