Trzeba przyznać, że w dobie pandemii to bardzo odważna decyzja. BM Slam Stal Ostrów zgłosił akces do występów w FIBA Europe Cup. Ostrowski klub buduje silny skład, w którym będą m.in. James Florence i Josip Sobin, ale decyzją o grze w europejskich pucharach, mocno zaskoczył.
– Występy na europejskiej arenie i walka z drużynami z takich krajów, jak Grecja, Turcja, Hiszpania, Francja, Belgia, czy Rosja daje wiele korzyści oraz możliwości. Mowa zarówno o kwestiach czysto sportowych, jak i świetnej promocji klubu, naszego miasta Ostrowa Wielkopolskiego oraz sponsorów – mówi Bartosz Karasiński, prezes BM Slam Stali Ostrów.
Trzeba przyznać, że retoryka ostrowskiego klubu w ostatnich kilkunastu dniach zmieniła się diametralnie. Jeszcze kilka tygodni temu nie wiadomo było, jakim będzie dysponował budżetem i kto w nim zagra. Nic nie zapowiadało spektakularnych transferów, aż tu wybuchły dwie bomby transferowe w osobach Josipa Sobina i Jamesa Florence’a. Zakontraktowanie takich koszykarzy zwiastuje duże emocje, ale i wysokie cele właścicieli i szefów BM Slam Stali Ostrów. Teraz do tego dochodzą występy w europejskich pucharach. Można zatem być pewnym, że jest to też związane z otwarciem Areny Ostrów, którą ktoś musi zagospodarować. Dotąd mówiło się, że BM Slam Stal zagra w modernizowanej hali K1, której jednak końca przebudowy nie widać…
Po raz ostatni ostrowski klub zagrał w europejskich pucharach w 2017 roku, odpadając w pierwszej rundzie kwalifikacji z izraelskim zespołem Bnei Herzliya Można się spodziewać, że w tym sezonie droga BM Slam Stali Ostrów wiodła również będzie przez kwalifikacje i równie dobrze może zakończyć się na dwóch meczach, czego oczywiście drużynie trenera Łukasza Majewskiego nie życzymy. Czasami jednak lepiej skupić się na grze na krajowym podwórku, bo europejskie wojaże nie wychodziły na dobre wielu polskim klubom.






