Najgorszy mecz w tym sezonie, a kto wie, czy nawet nie w ostatnich kilku latach rozegrali we wtorkowy wieczór we wrocławskiej hali Orbita piłkarze ręczni Ostrovii, którzy nie mieli żadnych szans w starciu ze Śląskiem. Wicelider tabeli rozbił Ostrovię aż 31:21. To już trzecia w tym sezonie porażka mistrza I ligi z poprzednich rozgrywek.
Śląsk w 18 minucie prowadził 5:3. W ekipie gospodarzy Marcin Młoczyński zamurował bramkę Śląska. Goście grali bardzo nieskutecznie. Na początku meczu trzy niecelne rzuty oddał z drugiej linii Ksawery Gajek. Dwa razy ze skrzydła z czystej pozycji spudłował też Michał Bałwas.
Ostrovia grała dużo piłek do kołowego Mateusza Wojciechowskiego. Filigranowy jak na kołowego zawodnik KPR Ostrovia miał przewagę szybkości nad niezwykle rosłymi i potężnie zbudowanymi obrońcami Śląska Wrocław. Kilka razy dochodził do czystych pozycji z szóstego metra, ale nie potrafił pokonać Młoczyńskiego.
Czwartą bramkę Ostrovia rzuciła dopiero w 21 minucie po jednym z nielicznych kontrataków, który wykorzystał Michał Bałwas. W końcówce pierwszej połowy Ostrovia zaczęła grać nieco szybciej i to przynosiło kolejne trafienia. Do przerwy Śląsk jednak prowadził różnicą trzech bramek 12:9.
Mecz na ławce rezerwowych rozpoczął najlepszych strzelec Ostrovii, Patryk Marciniak, który był po chorobie, ale w obliczu słabej skuteczności z drugiej linii Gajka, trener Maciej Nowakowski, desygnował do gry w trakcie meczu także Marciniaka. Ten jednak nie był sobą i widać było, że choroba i przerwa w treningach odcisnęła piętno na najlepszym strzelcu I ligi poprzednich sezonów.
W drugiej połowie Śląsk jeszcze bardziej się rozkręcił, a Ostrovia wciąż grała nieskutecznie. Rzutu karnego nie wykorzystał Patryk Marciniak, a z drugiej linii nie trafił Damian Krzywda, który po przerwie pojawił się na parkiecie. Po siódmym trafieniu Bartosza Markiewicza gospodarze prowadzili już 17:12.
Po czasie wziętym przez trenerów Nowakowskiego i Stempniaka Ostovia zaczełą lepiej bronić i z kontrataku rzuciła dwie bramki. Przy stanie 17:14 w 39 minucie, niebezpiecznie upadł we własne pole bramkowe Jakub Przybylski, który zderzył się z nogą golkipera, Mateusza Foterka. Wcześniej Śląsk popełnił ewidentne kroki, ale sędziowie nie widzieli tego błędu, odgwizdując rzut karny. Przybylski opuścił boisku w asyście ratowników medycznych. Widać było, że był bardzo oszołomiony potężnym uderzeniem.
Ostrovia próbowała bronić obroną z dwoma wysuniętymi obrońcami, ale nie przynosiło to efektu. Na dodatek większość gwizdków była w stronę gospodarzy, co doprowadzało do frustracji ostrowian i kolejnych kar dwuminutowych.
Na kwadrans przed końcem Markiewicz, najskuteczniejszy gracz Śląska rzucił 10 bramkę w tym meczu, a wrocławianie prowadzili 22:15, by ostatecznie pokonać Klub Piłki Ręcznej Ostrovia aż 31:21.
Kolejny mecz Ostrovia zagra w najbliższą niedzielę o 16:00 z UKS-em GOKIS Kąty Wrocławskie i będzie to jej debiut w Arenie Ostrów.
WKS Śląsk Wrocław – KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski 31:21 (12:9)
Najwięcej bramek dla Śląska: Markiewicz 11, Wiewiórski 8, Ungier 6.
Najwięcej bramek dla Ostrovii: Bałwas 4, Gajek 4, Bestian 3, Marciniak 3






