Niemiłosiernie męczyli się z niżej notowanym zespołem UKS-u GOKIS Kąty Wrocławskie piłkarze ręczni KPR Ostrovia w historycznym meczu szczypiorniaka w Arenie Ostrów. Ostatecznie gospodarze wygrali 19:18, ale nie zachwycili. Skuteczność wołała o pomstę do nieba. Dużo nie brakowało a beniaminek z Kątów Wrocławskich – podobnie jak Astoria Bydgoszcz koszykarzom – popsułby piłkarzom ręcznym historyczne otwarcie Areny Ostrów.
Przed meczem przedstawiciele Związku Piłki Ręcznej w Polsce wręczyli drużynie KPR Ostrovia zaległy dyplom za zwycięstwo w poprzednim sezonie w I lidze i wywalczeniu tytułów mistrzów I ligi. Niestety, nie zaowocowało to awansem do Superligi ze względów organizacyjnych. Były oczywiście także przemówienia i podziękowania związane z otwarciem Areny Ostrów. Wręczono także srebrne odznaki ZPRP osobom, które przyczyniły się do powstania tego obiektu. Wśród nagrodzony były władze miasta, urzędnicy, prezes CRK, przewodniczący Rady Miejskiej, a także trenerzy KPR Ostrovia.
Gospodarze meczu przed niedzielnym pojedynkiem potrenowali od czwartku w Arenie Ostrów, ale widać było, że nie czują się jeszcze swojo w nowym obiekcie. Grali przede wszystkim bardzo nieskutecznie. Gdyby tylko wykorzystali wszystkie stuprocentowe sytuacje do przerwy prowadziliby różnicą co najmniej 5-6 bramek, a tak był remis 8:8.
Po reprymendzie w szatni, zespół trenerów Macieja Nowakowskiego i Rafała Stempniaka zaczął grać o niebo lepiej. W pierwszych minutach drugiej połowy rzucił cztery bramki, a goście zdołali odpowiedzieć celnym trafieniem dopiero po dziewięciu minutach gry po przerwie.
Wydawało się, że KPR Ostrovia opanowała sytuację i będzie kontrolować grę. Dobre wejście po przerwie zanotował Damian Krzywda, który rzucił kilka bramek z drugiej linii. Wstrzelił się także Patryk Marciniak, który do przerwy zdobywał bramki głównie z rzutów karnych.
Ostrovia jednak roztrwoniła cztery bramki przewagi i od stanu 15:11, goście doprowadzili do remisu po 15 w 54 minucie. Końcówka była dramatyczna. Zespół z Kątów Wrocławskich miał nawet okazję do wyjścia na prowadzenie, ale kluczową piłkę przejął Michał Bałwas i to on z kontrataku rzucił 19 bramkę dla Ostrovii. Cieszy tylko wygrana 19:18, bo styl tego zwycięstwa pozostawia wiele do życzenia.
Patrząc na tak grającą Ostrovię wcale nie dziwił fakt, że kilka dni temu przegrała sromotnie we Wrocławiu ze Śląskiem. Z taką grą, każdy mocniejszy przeciwnik z Areny Ostrów wywiózłby w niedzielne popołudnie punkty.
KPR Ostrovia ma na koncie 5 zwycięstw i 3 porażki. Z dorobkiem 15 punktów zajmuje piąte miejsce w tabeli grupy B I ligi.
KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski – UKS GOKIS Kąty Wrocławskie 19:18 (8:8)
KPR Ostrovia: Foluszny, Foterek – Bałwas 2, Bestian, Krzywda 4, Marciniak 7, Szych 1, Wojciechowski 1, Staniek 3, Przybylski 1, Gajek.





















