Drodzy Państwo, w związku z tym, że doradca ds. pandemii miłościwie nam panującego premiera Mateusza Morawieckiego prof. Miłosz Parczewski chce wprowadzić paszporty dla osób niezaszczepionych (a może niech pan zarządzi również uliczne łapanki?), żeby się nie mogły przemieszczać między województwami (!), proponuję dzisiaj egzotyczną wycieczkę… A więc za górami, za lasami dwa województwa dalej jest takie miasto jak Warszawa, a w tym mieście ongiś żył i tworzył głośny pisarz Leopold Tyrmand.
Będziemy tu chodzić jego śladami, jak również zwiedzać miejsca, w których rozgrywały się zdarzenia opisane w jego bestsellerowej książce „Zły”. Dzisiejsza lektura to nietypowy przewodnik po naszej stolicy, który jest bogato ilustrowany fotografiami z lat kiedy tu mieszkał Tyrmand i bohaterowie jego najsłynniejszej powieści.
Ale na początek tradycyjne przypomnienie kim był nasz dzisiejszy bohater. Urodził się w 1920 roku w Warszawie, studiował w Paryżu, a w czasie II wojny światowej ukrywał się w Wilnie. Następnie po wielu perypetiach znalazł się w obozie jenieckim w Oslo, gdzie przebywał do końca wojny. Tuż po niej powrócił do zniszczonej Warszawy i zamieszkał w gmachu YMCA (Chrześcijańskie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej) i jest to pierwszy punkt naszej wycieczki. W zniszczonej Warszawie gmach ten był swoistym ewenementem, bo posiadał ciepłą wodę, boisko do koszykówki oraz prawdziwą sensację w zrujnowanej stolicy – basen! Tyrmand mieszkał tutaj pod nr 363. Budynek znajdujący się przy ul. Marii Konopnickiej 6 istnieje do dzisiaj więc można go podziwiać w całej krasie. A teraz, droga wycieczko, udajemy się na ulicę Wiejską 16, gdzie kiedyś mieściła się redakcja Spółdzielni Wydawniczej „CZYTELNIK”. To tutaj w 1954 roku Tyrmand otrzymał propozycję napisania powieści przygodowo – detektywistycznej.
A teraz proszę spojrzeć na stronę przeciwną: w kamienicy pod nr 11 w latach 50-tych mieścił się Komisariat Milicji Obywatelskiej, na którym pojawili się bohaterowie powieści „Zły”: Marta Majewska, dr. Witold Halski, dziennikarz Edwin Kolanko i kioskarz Juliusz Kalondot. Kamienica ta została zbudowana w latach 1902-1906 i przetrwała wojnę, ale niestety władze komunistyczne nakazały skuć wszystkie burżuazyjne dekoracje architektoniczne, więc chociaż całkiem niedawno została odrestaurowana to nie przypomina samej siebie. A teraz z ulicy Wiejskiej przenosimy się na Aleje Ujazdowskie, bo tutaj pod nr 45 znajduje się Klub SPATiF.
Drodzy państwo, proszę się rozgościć, zamówić zimne napoje, a ja opowiem czym onegdaj był ten Klub. Ten niewielki lokal w powojennej siermiężnej Polsce był oazą wolności i swoistym pomostem między Polską przedwojenną i komunistyczną. Oprócz Tyrmanda bywali tu inni pisarze, poeci i dziennikarze, że wspomnę tu chociażby o Zbigniewie Cybulskim, Kalinie Jędrusik czy Stefanie Kisielewskim, przychodziły tutaj również całe stada tajniaków. Droga wycieczko, skoro się już odpowiednio nawodniliśmy opuszczamy Klub i udajemy się 200 metrów dalej na Plac Trzech Krzyży, który ma kluczowe znaczenie dla powieści. Pod nr 10 mieściła się apteka, w której Marta Majewska kupowała lekarstwa dla matki i to w tym miejscu zaczęła się cała intryga. Nie opodal pod nr 8 stał kiosk (fotografia w książce), w którym pracował jeden z głównych bohaterów powieści Juliusz Kalondot. No to idziemy dalej w stronę Nowego Światu. Proszę spojrzeć, po lewej stronie pod nr 16 mieścił się słynny „Lajkonik”. Pierwsza kawiarnia w tym miejscu została założona w połowie XIX wieku i przychodzili do niej nasi wielcy pisarze: Sienkiewicz, Prus, a w czasach powojennych Tuwim, Słonimski czy też rysownik Jerzy Zaruba. To w tym lokalu spotkały się czarne charaktery powieści: Egipcjanin Jussuf Ali Chassar z Meteorem, gdzie dobijają targu sprzedaży samochodu HUMBER za trzydzieści pięć tysięcy złotych (!) – średnia pensja wynosiła wtedy tysiąc osiem złotych. Kolejny punkt naszej wędrówki to ulica Nowy Świat 3, tuż za „Lajkonikiem”, sławny lokal „Paradis”, w którym bywają postacie ze „Złego”… Słucham? A czy to moja wina, że bohaterowie powieści ciągle szwendali się po knajpach? No dobrze, to idziemy dalej. Proszę spojrzeć na uliczkę po lewej stronie, to ulica Mysia, gdzie pod nr 5 była siedziba osławionej „cenzury”. Budynek stoi, więc kto wie czy nie będą nam znów narzucać jedynego słusznego poglądu i jedynego słusznego zaszczepienia. Tutaj w połowie drogi opuszczam was i zachęcam do dalszej samodzielnej wycieczki tropami „Złego” i Tyrmanda.
Książkę „NIE TAKA ZŁA. Przewodnik po Warszawie Leopolda Tyrmanda” Grzegorza Sołtysiaka poleca wasz płaskoziemiec
Sławomir Gralka





