Adolf Hitler w sierpniu 1939 roku poinformował swoich doradców, że zmierza do rozbicia Polski głębszego niż porażka militarna. Na tajnych posiedzeniach wymyślono przyszłość naszego kraju: ”elitę należy wymordować np. w obozach koncentracyjnych a reszta społeczeństwa ma być wiecznym robotnikiem sezonowym i migrującym”.
W latach 30-tych ubiegłego wieku do Polski przyjeżdżało wielu historyków i muzealników niemieckich rzekomo w celach naukowych czy też podziwiania polskich zbiorów a tak naprawdę robili spis naszych zabytków w celu przyszłej konfiskaty polskich dóbr kulturalnych. (Dygresja z innej bajki: po co w Narodowym Spisie Powszechnym mam odpowiadać jaki jest mój stan posiadania i ile mam pokoi w mieszkaniu? Pytam bo za chwilę jakaś posłanka-cenzoraka J. Lichocka zabroni nawet pytać, bo przecież „Nie Warto Rozmawiać”) Dzisiejsza lektura opowiada o losach polskich dzieł sztuki zagrabionych w czasie II Wojny Światowej a głównym bohaterem jest arcydzieło Wita Stwosza – Ołtarz z Kościoła Mariackiego w Krakowie. Kim był Wit Stwosz oczywiście wszyscy wiedzą ale dla uporządkowania opowieści o wojennych losach tego arcydzieła krótka nota biograficzna wielkiego artysty. Urodził się w połowie XV wieku na terenie Niemiec a umarł w Norymberdze w 1533roku. Ten genialny grafik, malarz i rzeźbiarz został zaproszony do Polski w 1477 roku w celu stworzenia ołtarza w krakowskim kościele. Stwosz w ciągu 12 lat za polskie pieniądze wyczarował arcydzieło z drewna lipowego (figury), modrzewiowego (tło) oraz dębowego (cała konstrukcja). Ołtarz którego właściwa nazwa to „Zaśnięcie Najświętszej Marii Panny” stał w spokoju w Krakowie do września roku 1939. „Rasa panów” która napadła na Polskę rozpoczęła planowaną (poprzedzoną spisem jak wcześniej napisałem naszych dóbr kulturalnych) grabież. Według hitlerowskich doktrynerów ołtarz ten był niemiecki bo wyrzeźbił go Niemiec (czy ,,gulasz angielski” zrobiony w Polsce należy do Polaków?). Ołtarz co prawda został ukryty w Sandomierzu ale Niemcy zostali poinformowani przez donosicieli o miejscu ukrycia dzieła i ukradli go. Został on wywieziony z Polski i schowany na wiele lat w podziemiach zamku w Norymberdze. W tym czasie nasz legalny rząd w Londynie zaczął zbierać wszelkie dane o stratach kulturalnych na obszarze Polski. Stworzono wtedy projekt który precyzyjnie wykładał czego oczekuje strona polska po zakończeniu wojny. Jeden z punktów zakładał, że za dzieła sztuki zagrabione przez okupanta które nie zostały odnalezione nie należy brać odszkodowań pieniężnych tylko ekwiwalenty z kolekcji poloników ze zbiorów niemieckich. I tutaj zaczyna się pasjonująca historia bo głównym graczem były Stany Zjednoczone na terenie których mieszkało mnóstwo tak zwanych dobrych Niemców, emigrantów politycznych z silną pozycją wśród intelektualistów amerykańskich. Naszemu wysłannikowi Karolowi Estreicherowi udało się nagłośnić grabieże i zniszczenia polskiego mienia kulturalnego ale w miarę rozwoju działań wojennych Polska stawała się sojusznikiem coraz bardziej niewygodnym i próba nagłaśniania rabunków dokonanych przez Armię Czerwoną na terenie Polski wywoływała furię sowietów i sprawy te zostały dyplomatycznie przemilczanie przez naszych sojuszników. Koniec II Wojny Światowej stworzył nowy ład w Europie podzielonej na dwie strefy wpływu: demokratycznej i barbarzyńskiej. Ołtarz odnaleziono, ale co dalej? Odnaleziono również zbiory pochodzące między innymi z muzeów narodowych w Warszawie i Krakowie, z Wawela, Wilanowa czy też Nieborowa. A i tak to była mała część zbiorów która przepadła bez wieści. Ale wróćmy do Ołtarza. Po odnalezieniu został zabezpieczony i oddany do Polski już komunistycznej. Cała logistyka przewiezienia go do Krakowa to też było wielkie przedsięwzięcie. Został on rozłożony na prawie dwa tysiące części i przywieziony do pracowni konserwatorskiej na Wawelu. Konserwacja trwała do 1949 roku ale żeby nie było tak różowo Ołtarz wrócił na swoje prawowite miejsce dopiero w 1957 roku po tak zwanej odwilży i uwolnieniu Prymasa Stefana Wyszyńskiego (szczegóły jak zwykle książce!)
…
PS. Książka wypełniona jest unikatowymi fotografiami związanymi z losami dzieła, np. ciężarówek ze skrzydłami Ołtarza czy też bunkra w którym były schowane zrabowane dzieła sztuki. A największe wrażenie wywarło na mnie zdjęcie, na którym obok wagonów z mieniem odzyskanym Karol Estreicher ogląda „Damę z gronostajem” Leonarda da Vinci a wokół stoją uzbrojeni żołnierze. Arcydzieła i karabiny…
Agata Wolska „Zagrabiony Odzyskany. Historia powrotu Ołtarza Wita Stwosza do Krakowa”
Sławomir Gralka






