Była kiedyś w Polsce znakomita formacja konnej kawalerii nazywana ,,ułanami”, która walczyła za pomocą lanc z proporczykami. Skąd pochodzi nazwa tej formacji? Otóż jej założycielem był polski Tatar Aleksander Ułan, urodzony w 1670 roku w majątku Łostaje. Był bardzo walecznym człowiekiem, który za swoje bohaterskie czyny został nagrodzony przez naszych władców królewskimi dobrami, a jego nazwisko przetrwało jako nazwa lekkiej konnej kawalerii.
Kolejny gigant przywołany w tej książce, to Jan Leon Kozietulski. Był pułkownikiem wojska polskiego, który walczył u boku Napoleona Bonapartego. Jego oddział wsławił się bitwą pod Somosierrą. Przez cały XIX wiek ,,wykładano Somosierrę” jako przykład sforsowania ,,pozycji niemożliwej do zdobycia”. Ta szarża wszech czasów nastąpiła 30 listopada 1808 roku. Napoleon szedł na Madryt i okazało się, że najbliższa droga była zabarykadowana przez oddziały hiszpańskie. Trzeba by było wielu dni, żeby obejść góry, a Bonaparte nie lubił tracić czasu. Napoleon wydał rozkaz szarży naszym szwoleżerom, a Kozietulski całkiem nieregulaminowo krzyknął:
-Naprzód, psiakrew, patrzy Cesarz!
Wystarczyło kilka minut, żeby Polacy (około 125 żołnierzy) zdobyli coś, co było ,,niemożliwe do zdobycia”. To tam narodziło się powiedzenie ,,Pijany jak Polak”. Po tej bitwie pewien francuski generał powiedział:
-Trzeba być pijanym, żeby wydać taki rozkaz i trzeba być pijanym, żeby taki rozkaz wykonać!
Napoleon, gdy się o tym dowiedział, uśmiechnął się i powiedział:
-Chciałbym, żeby wszyscy moi żołnierze byli tak pijani, jak Polacy!
Somosierra, która budziła podziw we wszystkich armiach świata, jest dzisiaj nieco zapomniana w polskiej pamięci…
Mam nadzieję, że wszyscy pamiętają legendarnego adiutanta Józefa Piłsudskiego Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego, nazywanego ,,pierwszym ułanem Rzeczypospolitej”. Wiem, że bardziej jest znany ze swojej ,,działalności pozawojskowej”. W międzywojennej Warszawie był ,,królem życia”, przyjacielem poetów, bożyszczem kobiet i bohaterem wielu anegdot, ale mało kto pamięta, że był doskonałym żołnierzem (według Piłsudskiego był najbardziej honorowym żołnierzem w całej polskiej armii), znającym kilka języków, a z wykształcenia był lekarzem okulistą.
Jego życiorys zawiera tyle niesamowitych wydarzeń, że mógłby być doskonałym materiałem na film fabularny: ucieczka z sowieckiej Rosji, tajne misje dyplomatyczne, a nawet nominacja na Prezydenta Polski! Tragedią tego człowieka było to, że nie chciał służyć żadnym koteriom, tylko Polsce… Zaszczuty zginął śmiercią samobójczą.
,,Wybrał ziemię nie naszą i brzozę nie swojską. Obcy cmentarz i obce żegnało go wojsko”.
Władysław Belina-Prażmowski to kolejny nasz legendarny ułan. Pochodził z rodziny szlacheckiej, a wychowany był jak wielu wtedy młodych ludzi w duchu miłości do ojczyzny (czyżby Polacy musieli żyć w niewoli, żeby zacząć kochać własny kraj?). W czasie pierwszej wojny oddział Beliny wsławił się wieloma bohaterskimi czynami, które budziły podziw samego Józefa Piłsudskiego. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę mógł wieść spokojne życie, ale wybrał pracę dla dobra narodu. Jego cechy charakteru jak lojalność, odpowiedzialność i zdolności organizacyjne, pozwoliły mu zostać prezydentem Krakowa, a po kilku latach został wojewodą lwowskim.
Kolejny wielki heros przywołany w tej książce, to Henryk Dobrzański. Pochodził z rodziny, której członkowie zawsze walczyli o wolną Polskę. Byli wśród nich pułkownik armii napoleońskiej, powstańcy listopadowi i styczniowi. Major Dobrzański, jak przystało na kawalerzystę, był doskonałym jeźdźcem. W okresie międzywojennym zdobył wiele nagród w konkursach międzynarodowych i krajowych.
W czasie II wojny światowej major Henryk Dobrzański ,,Hubal” nie zdjął munduru, chociaż otrzymał taki rozkaz. Widząc bestialstwo Niemców przyjął dewizę: ,,Broni nie złożę, munduru nie zdejmę. Tak mi dopomóż Bóg!”
Wieczna chwała polskim bohaterom!
Małgorzata Król ,,Chłopcy malowani”. Poleca Sławomir Gralka






