Nie ma sprawy ważniejszej niż Polska…
Te słowa należy uznać za jego wizytówkę. Urodził się w Tarnowskiem, w biednej chłopskiej rodzinie. Dopiero jako 10-latek zaczął naukę w wiejskiej szkółce. Musiał jednak pomóc rodzinie. Pracował jako drwal i samodzielnie się uczył. Jako 19-latek opublikował swój pierwszy artykuł. W 1903, już jako znany działacz chłopski, wybrany do Rady Naczelnej Polskiego Stronnictwa Ludowego. W 1908 został posłem do galicyjskiego Sejmu Krajowego. Rodzinne Wierzchosławice wybrały go na wójta. Był nim 23 lata!
Od początku I wojny światowej członek Naczelnego Komitetu Narodowego. 16 czerwca 1917 wygłosił przemówienie, w którym zapowiedział wolną Polskę. W październiku 1918 stał na czele krakowskiej Polskiej Komisji Likwidacyjnej, namiastki władzy polskiej w Małopolsce. W 1918 prezes PSL Piast, a w 1919 poseł na sejm. Nadciągała nawała bolszewicka. 24 lipca 1920 Wincenty Witos stanął na czele Rządu Obrony Narodowej. To najpiękniejsza karta jego życia! Był premierem do września 1921. W 1922 odznaczony Orderem Orła Białego.
Od maja 1923 znów był przez pół roku premierem. W roku 1926 domagał się reformy ustroju i wzmocnienia władzy prezydenta RP. A jednak został uznany przez środowisko przeprowadzające program sanacji Polski za niebezpiecznego dla państwa. Przyczyną było związanie się z Centrolewem i anarchizacja kraju poprzez strajki chłopskie. Został aresztowany i uwięziony w Brześciu nad Bugiem. Oskarżony o próbę zamachu stanu, skazany przez sąd w Warszawie na 2 lata więzienia. Wyjechał do Czechosłowacji, zanim wyrok się uprawomocnił.
Po zajęciu Czech i Moraw przez Niemców, powrócił 31 marca 1939 do Polski, zawieszono mu wyrok. 17 maja 1939 objął ponownie funkcję prezesa PSL i wezwał do obrony niepodległości. We wrześniu 1939 Niemcy aresztowali go, namawiali do współpracy. Trzymany w więzieniach Tarnowa, Krakowa, Berlina i Poczdamu, został zwolniony, ale żył pod nadzorem policji w Wierzchosławicach. Dlaczego Niemcy go nie zabili? Mieli związane z nim plany. W lipcu 1944 odmówił jednak podpisania antysowieckiej odezwy, choć znał sowieckie zbrodnie na Polakach. Nie przyjął też zaproszenia do Moskwy na konferencję w sprawie marionetkowego „rządu jedności narodowej”. Stalinowska KRN „powołała” go na „wiceprezydenta”! Nie przyjął roli sowieckiego kolaboranta. Śmierć zaoszczędziła mu kontaktów z sowiecką bezpieką…
Chłopski syn, wyrastający z 2-morgowej biedy, umierał jako mąż stanu i prawy Polak. ■
Piotr Szubarczyk






