Grają jak z nut i wygrywają. Czwarty mecz z rzędu schodzili z parkietu jako zwycięzcy. W sobotni wieczór zespół trenerów Macieja Nowakowskiego i Rafała Stempniaka pokonał Real Astromal Leszno 26:22, prowadząc do przerwy 12:9.
Ostrovia z meczu na mecz gra coraz lepiej. – To jest właśnie to, co chcieliśmy od tego zespołu od początku sezonu – cieszy się trener Rafał Stempniak. Coraz lepiej Ostrovii wychodzi defensywa 5-1 z wysuniętym Michałem Bałwasem. Przy takiej obronie Real Astromal Leszno rzadko dochodził do czystych sytuacji rzutowych. – Nie da się jednak tak bronić cały mecz – zaznacza Maciej Nowakowski.
Ostrovia po pierwszej połowie wygrywała 12:9. W drugiej wypracowała sobie 4-5 bramek przewagi i kontrolowała mecz do końca. Tym razem trenerzy i kibice biało-czerwonych pasiaków nie musieli drżeć o wynik w końcówce. Ostrovia wytrzymała napór rywala, który choć zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, walczył dzielnie w Ostrowie. Duże brawa należą się całej drużynie, szczególnie za obronę. Sporo pomogli także bramkarze. Między słupkami kapitalnie spisywał się Patryk Foluszny, a dwa rzuty karne obronił Mateusz Foterek.
KPR Ostrovia wygrała 26:22, odnosząc czwarte zwycięstwo z rzędu. Biało-czerwoni awansowali na czwarte miejsce w tabeli grupy B I ligi. Teraz przed zespołem trenerów Nowakowskiego i Stempniaka dwa wyjazdy do Piekar Śląskich i Wrocławia. Drużyna zwycięstwo zadedykowała Szymonowi Wojciechowskiemu, który wyleczył jedną kontuzję, ale na treningu przed meczem zerwał więzadła i czeka go bardzo długa przerwa w grze.
KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski – MKS Real Astromal Leszno 26:22 (12:9)
KPR Ostrovia: Foluszny, Foterek – Przybylski 2, Bałwas 3, Biegański 3, Marciniak 9, Wojciechowski 3, Staniek 4, Krzywda 1, Wojkowski 1, Brychcy
Najwięcej dla MKS-u: Łuczak 6, Rogoziński 3, Meissner 3.






















