Nie tylko prezydent Beata Klimek wzięła ekwiwalent za niewykorzystany urlop wypoczynkowy. Podobnie było z jej poprzednikami, choć kwoty były mniejsze.

reklama

Temat, o którym pisaliśmy przed miesiącem wywołał dyskusję na ostatniej sesji. W odpowiedzi na złożoną przez radnego Andrzeja Kornaszewskiego interpelację prezydent podała szczegółowe wykorzystanie swojego urlopu (2015 – 12 dni, 2016 – 10 dni, 2017 – 10 dni, 2018 – 7 dni, 2019 – 10 dni). Z kolei odpowiadając radnemu Jakubowi Paduchowi wyliczyła wszystkie swoje nieobecności w urzędzie (2016 – 46 dni, 2017 – 71 dni, 2018 – 51 dni). Zestawienie to uwzględnia jednak nie tylko urlop wypoczynkowy, ale też urlop bezpłatny, zwolnienia lekarskie i delegacje.

– Niewykorzystanie urlopu w przewidzianych prawem terminach spowodowane było intensywną pracą na rzecz Ostrowa i mieszkańców – wyjaśnia Beata Klimek . – Poprzednia kadencja 2014-2018 była czasem realizacji rekordowych programów inwestycyjnych oraz pozyskiwania ogromnych funduszy, jak również wdrażania innowacyjnych programów społecznych. Utrudnieniem w wykorzystaniu urlopu było ponadto kierowanie przez dłuższy czas dodatkowo pionem Pierwszego Zastępcy Prezydenta Miasta.

Przypomnijmy, że wypłacona w listopadzie 2018 roku Beacie Klimek za 41 dni urlopu zaległego i za 24 dni urlopu bieżącego kwota ekwiwalentu wyniosła 32.674,40 zł. Obecna prezydent nie była pierwszą, która z tego skorzystała. Jak czytamy w odpowiedzi na interpelacje, Jarosław Urbaniak w grudniu 2014 roku otrzymał w związku z wygaśnięciem swojego mandatu ekwiwalent za 30 dni urlopu w kwocie 17.807,72 zł. Natomiast Radosław Torzyński cztery lata wcześniej zainkasował 3448,58 zł za 6 dni.

32 tysiące dla pani prezydent

 

Fot. pixabay

reklama