W 50 minucie przegrywali 25:29, żeby ostatecznie zwyciężyć 34:30. Niesamowita końcówka meczu piłkarzy ręcznych Ostrovii, którzy wrócili z dalekiej podróży, ale dzięki fantastycznemu finiszowi w sobotni wieczór mogli świętować siódme zwycięstwo z rzędu, pokonując Anilanę Łódź.
Pomimo tego, że obie drużyny dzieli w tabeli ładnych kilka miejsc, trenerzy KPR Ostrovia Maciej Nowakowski i Rafał Stempniak uczulali swoich zawodników, że czeka ich ciężki bój z młodym i wybieganych zespołem z Łodzi. Na dodatek Anilana gra przez większą część meczu z wycofaniem bramkarza i siódemką zawodników w ataku.
Po pierwszej, bardzo wyrównanej połowie Anilana prowadziła w Ostrowie 16:15. W 33 minucie przewaga przyjezdnych osiągnęła trzy bramki (19:16). W 40 było już nawet 23:18. Goście byli skuteczni w ataku, większość bramek rzucali z pierwszej linii, a defensywa Ostrovii nie do końca funkcjonowała tak, jak trzeba. Bramkarze też nie pomagali przez większość część spotkania. Do czasu.
Aż nadeszła końcówka. Od stanu 29:25 dla Anilany, Ostrovia rzuciła w ekspressowym tempie trzy bramki z rzędu i doprowadziła do wyniku na styku. Świetnie między słupkami spisywał się wtedy Patryk Foluszny. Młody zespół z Łodzi w pewnym momencie, kolokwialnie mówiąc, pękł, a Ostrovia w 56 minucie już remisowała. Kluczowa dla losów meczu była cudownej urody bramka Jakuba Przybylskiego, który popisał się atomowym rzutem w okienko, doprowadzając do stanu 32:30 dla Ostrovii.
Ostatecznie biało-czerwoni przy gromkim dopingu publiczności wygrali 34:30, zwyciężając siódmy mecz z rzędu. Dzięki temu awansowali na drugie miejsce w tabeli, bowiem punkt straciła Stal Gorzów, która dopiero po serii rzutów karnych wygrała w Piekarach Śląskich z Olimpią.
KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski – Anilana Łódź 34:30 (15:16)
KPR Ostrovia: Foluszny, Foterek – Przybylski 4, Bałwas 8, Salamon, Biegański, Marciniak 11, M.Wojciechowski 4, Staniek 2, Wróbel, Krzywda 1, Wojkowski 4, Brychcy
Najwięcej dla Anilany: J.Matyjasik 7, M.Matysik 4, Katusza 4.

























