
Podczas ostatniej sesji ostrowskiej rady miejskiej wyjątkowo często powoływano się na demokratyczny werdykt ostrowian. Co ciekawe, obie strony politycznego sporu były przekonane o swojej racji. Jaka naprawdę była wola ostrowian?
PREZYDENCKI NOKAUT
21 października 2018 roku wybraliśmy naszych przedstawicieli do władz samorządowych kolejnej, ale i wyjątkowej, historycznej, bo mającej trwać 5 lat kadencji. Ostrowianie, zmęczeni trwającym od lat ogólnopolskim sporem Platformy Obywatelskiej z Prawem i Sprawiedliwością, odrzucili w głosowaniu partyjnych kandydatów i postawili na Beatę Klimek, która zdobywając 65,15% głosów (20.483) rozstrzygnęła rywalizację o fotel prezydenta miasta w pierwszej turze. To wyjątkowo silny mandat, by realizować swój wyborczy program przez… 5 lat. Czy ostrowianie dali Beacie Klimek mandat na zadłużanie miasta do 2045 roku?
ZDECYDOWANIE MNIEJ NIŻ POŁOWA
O ile samą Beatę Klimek poparło blisko 2/3 wyborców, to już kandydaci na radnych z jej list nie cieszyli się aż takim zaufaniem, uzyskując 44,35% głosów. Chociaż to ciągle najlepszy wynik spośród czterech ubiegających się o głosy ostrowian komitetów, daleko mu do większości pozwalającej na samodzielne sprawowanie władzy. Można więc śmiało powiedzieć, że ostrowianie chcieli, by rządziła Beata Klimek kontrolowana przez większość, którą stanowiłaby znana z samorządu powiatowego koalicja PO-PiS. Na nią bowiem zagłosowało 51,84%, a więc zdecydowana większość wyborców (PO – 28,77%, PiS – 23,07%).
Wyborczy werdykt przełożył się na układ mandatów. PO-PiS wprowadził do rady miejskiej 12 kandydatów (7+5), a komitet Beaty Klimek 11.
KUCHENNYMI DRZWIAMI
Co ciekawe, ostrowianie nie chcieli w radzie Mateusza Nycka. Mimo iż jego liderka zadbała o niego wyjątkowo, dając mu drugie miejsce na liście wyborczej w okręgu, w którym sama startowała, a komitetowi udało się z dziewięciu kandydatów wprowadzić do rady aż czterech, nie było wśród nich kandydata z numerem 2. Tylko dlatego, że Beata Klimek została prezydentem miasta, a ordynacja wyborcza przewiduje, że zwolnione miejsce zajmuje ten z niewybranych kandydatów, który na liście danego komitetu zdobył najwięcej głosów, Mateusz Nycek został radnym.
I chociaż prawdą jest to, co mówił podczas ostatniej sesji rady miejskiej jej przewodniczący Jarosław Lisiecki, że w świetle prawa Mateusz Nycek dziś jest pełnoprawnym radnym, warto pamiętać, że dostał się on do rady kuchennymi drzwiami, wciągnięty do niej dzięki wynikom czterech innych, lepszych od niego klubowych kolegów i koleżanek.
ZDRADA GROCHOWSKIEJ
Zajęcie krzesełka Beaty Klimek przez Mateusza Nycka nie wpływało w żaden sposób na układ sił w radzie. Jedenastu radnych „Przyjaznego Miasta” nadal było w mniejszości w 23-osobowej radzie. I wówczas stała się rzecz przedziwna! Startująca z drugiego miejsca na liście PiS Elżbieta Grochowska jeszcze przed pierwszym posiedzeniem rady postanowiła zdradzić swoich wyborców oraz kolegów, którzy robili kampanię Prawa i Sprawiedliwości, i zasilić szeregi „Przyjaznego Miasta”. W ten sposób Beata Klimek z niekorzystnego układu 11:12 w radzie miejskiej uzyskała 12:11, co dziś pozwala jej nie liczyć się z głosem opozycji i przegłosować każdy projekt, z którym zwraca się do rady.
Radna Elżbieta Grochowska, jakby w samym klubie „Przyjazne Miasto” brakowało kompetentnych radnych, została wiceprzewodniczącą rady miejskiej.
MANDAT CZY NIE
Kilkanaście dni temu rada miejska dwunastoma (a jakże!) głosami radnych „Przyjaznego Miasta” postanowiła zaciągnąć 110 milionów złotych kredytu, który spłacać będziemy przez cztery kolejne samorządowe kadencje, aż do roku 2045.
W nawiązaniu do pytań, które zostały skierowane przez pana radnego Witonia i pana radnego Grzeszczyka skąd taki, a nie inny pakiet inwestycji w wielkim programie rozwoju miasta, proponowanym dzisiaj we współpracy z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym i skąd nasze jako klubu „Przyjazne Miasto” przekonanie, że jest to pakiet inwestycji i działań oczekiwanych przez mieszkańców, chciałbym podkreślić, że jest to wyraz realizacji najbardziej demokratycznej formuły i demokratycznie wyrażonych oczekiwań mieszkańców, mianowicie ostatnich wyborów samorządowych z października 2018 roku – mówił w swoim wystąpieniu radny Mateusz Nycek.
Radna Grochowska, jako członek klubu „Przyjazne Miasto”, z pewnością jest tego samego zdania.





