Koszykarze Arged BMSlam Stali Ostrów wygrali pierwszy mecz w sezonie. W czwartkowy wieczór pokonali na wyjeździe Polpharmę Starogard Gdański 72:67. Gra nadal pozostawia wiele do życzenia. Fragmenty dobrej obrony to za mało. Nadal dominują indywidualne popisy niektórych obcokrajowców. O zwycięstwie ostrowian nie zadecydowały amerykańskie gwiazdy, a skuteczny Jakub Garbacz i Marcin Dymała, który zaliczył w drugiej połowie prawdziwe wejście smoka.

W pierwszej fazie meczu Arged BMSlam Stal grała agresywnie w defensywie i wyprowadzała kontry. Grała szybko i w miarę skutecznie. Momentalnie odskoczyła rywalowi, który przez ostatnie trzy tygodnie nie trenował, bo połowa drużyny walczyła z koronawirusem. Na cztery dni przed meczem z ostrowskim zespołem Polpharma wróciła do treningów, a momentami prezentowała się dużo lepiej niż gwiazdy Arged BMSlam Stali.

reklama

Ostrowianie prowadzili co prawda 13:5, ale szybko wróciły grzechy z pierwszych dwóch spotkań. James Florence oddawał rzuty z nieprzygotowanych pozycji, a Victor Rudd grał tak, jakby nie widział swoich czterech partnerów na boisku. To, że Amerykanin, który występował w przeszłości w Eurolidze, przyleciał do Polski kompletnie nieprzygotowany pod względem fizycznym, już wiemy, ale skoro nie jest w formie, to bezsensem są jego decyzje rzutowe. Nie mówiąc już o tym, że zupełnie nie wraca do obrony, bo z bieganiem jest u niego póki co słabo.

Goście szybko roztrwonili przewagę i po 10 minutach było tylko 20:19. Podobny scenariusz powtórzył się w drugiej kwarcie. Stal grała nieco lepiej, choć może to Polpharma przestała trafiać. Debiutancki na zawodowych parkietach jak chociażby Trevon Allen prezentowali się lepiej od koszykarzy, którzy profesjonalnie grają już od lat i występowali nie w takich ligach jak polska. Amerykanin do przerwy miał na koncie 10 punktów i 6 zbiórek. Arged BMSlam Stal wygrywała 35:26 i zamiast spokojnie dograć przed przerwą ostatnie fragmenty, dała sobie w prosty sposób rzucić 5 punktów z rzędu. W pierwszej połowie na wyróżnienie wśród gości zasłużył Jakub Garbacz, który trafił 3 na 5 trójek. Dla porównania Florence miał 0 na 4 z dystansu,  a Rudd 0 na 4 z gry.

Po przerwie Polpharma nadal sprawiała wrażenie, że chce jej się bardziej grać. Indywidualne popisy gości przegrywały w starciu z zespołową grą zespołu ze Starogardu Gdańskiego. Po trójce Stevena Haneya gospodarze prowadzili 42:41 w 24 minucie i trener Łukasz Majewski prosił o czas. Po wznowieniu ważne punkty trafił najlepszy na parkiecie Jakub Garbacz. Kiedy z dystansu zupełnie niepilnowany trafił Rudd zrobiło się 48:42 dla Arged BMSlam Stali i o przerwę musiał prosić trener Marek Łukomski. Garbacz w 26 minucie meczu miał już 22 punkty, a jego zespół prowadził 51:42.

Generalnie w drugiej połowie poprawiła defensywę. W dużej mierze dzięki temu prowadziła po 30 minutach 59:49. W trzeciej kwarcie poprawił się też Rudd. Dobrą zmianę dał Marcin Dymała. Niestety, nadal zawodził Taurean Green, który po trzech kwartach miał na koncie 0 punktów i cztery przestrzelone rzuty z gry, a skończył z zawody ze skutecznością 2 na 11. Mecz nie wyszedł także Shawnowi Kingowi, który pudłował spod kosza z czystych pozycji.

W czwartej kwarcie Marcin Dymała udowodnił, że warto dawać mu szansę, a nie przywiązywać się do nazwisk, które póki co nie grają. Ostrowianin dobrze bronił, zbierał, ale także potrafił wykończyć kontrę. Po jego punktach i asyście Greena w 35 minucie Arged BMSlam Stal wygrywała już 68:56.

Zamiast spokojnie kontrolować mecz, to w końcówce oglądaliśmy znów festiwal błędów Jamesa Florence’a. Amerykanin zastąpił Dymałę i zagrał znowu źle. Faulował, w tym raz niesportowo. Dał się ogrywać Trevonowi Allenowi i na 2 minuty przed końcem przewaga ostrowian stopniała do pięciu punktów. Polpharma mogła wygrać, ale pudłowała w końcówce. Wynik końcowy na 72:67 ustalił w ostatniej sekundzie Marcin Dymała.

Cieszy zwycięstwo, ale daleko do tego, by komplementować grę drużyny Łukasza Majewskiego, skoro męczyła się z zespołem, który wrócił do treningów po perturbacjach z COVID-19. Na mocniejszego rywala taka gra z pewnością by nie wystarczyła. Kolejny mecz ostrowianie zagrają wreszcie w domu. 19 września podejmą HydroTrucka Radom.

Polpharma Starogard Gdański – Arged BMSlam Stal Ostrów 67:72 (19:20, 12:15, 18:24, 18:13)

Polpharma: Allen 27, Haney 14, Olisemeka 11, Washington 10, Miller 4, Kowalczyk 1, Surmacz 0, Itrich 0, Chorab 0.

Stal: Garbacz 22, Dymała 9, Florence 7, Smith 7, Rudd 7, King 6, Green 5, Sobin 4, Ryżek 3, Mokros 2.

fot: Materiały prasowe Arged BMSlam Stal.

reklama