Wszystko wskazuje na to, że nie przejedziemy się za życia ramą komunikacyjną Ostrowa. Podziękujmy za to prezydent Beacie Klimek i miejskim radnym klubu „Przyjazne Miasto”, którzy wolą wydać ponad 5 milionów złotych na schronisko dla zwierząt niż na odważny projekt dający miastu nowe możliwości.

Układ komunikacyjny Ostrowa przed laty próbował uporządkować ówczesny prezydent Mirosław Kruszyński. Narysował on na planie miasta ramę komunikacyjną, zwaną wówczas okrężnicą. Mirosław Kruszyński nie zdążył zrealizować swojego pomysłu – w 2002 roku przegrał niestety rywalizację o czwartą kadencję na stanowisku prezydenta Ostrowa.

reklama

Od tamtej pory różni prezydenci dobudowują swoje kawałki ramy, która wygląda dziś zupełnie inaczej, niż zakładał pierwotny plan. Każdy z następców Mirosława Kruszyńskiego „grzebie” w pierwotnym projekcie, by dogodzić krewnym i znajomym królika. W efekcie projektowana droga w swej północnej części odgina się od optymalnego, znanego z wszystkich ram komunikacyjnych na świecie, kształtu okręgu i powoli traci swój sens jako sposób szybkiego przeniesienia się z jednej dzielnicy na drugą. (Zatrzymanie tego szybkiego przemieszczania się na skutek umieszczenia w ciągu ramy komunikacyjnej wypierdkowatego ronda przy galerii Ostrovia, pretenduje do walki o nagrodę najgorszego rozwiązania drogowego stulecia razem ze skrzyżowaniem na alei Słowackiego przy bractwie kurkowym.)

Zauważany przez kierowców problem nie psuje jednak ostrowskiej władzy humoru. Dowodem na to niech będzie uroczyste otwarcie kilkuset metrów asfaltu za światłami koło galerii, co czyniono z pompą porównywalną z oddaniem do użytku obwodnicy Ostrowa.

O inwestycyjnej pętli, którą „Przyjazne Miasto” założyło ostrowianom na szyję, wiedzą już chyba wszyscy mieszkańcy. Bierzemy 110 milionów kredytu, który przyjdzie nam i naszym dzieciom spłacać do 2045 roku. Bierzemy 110 milionów kredytu, ale mimo to nie uda się zamknąć ramy komunikacyjnej Ostrowa. Bo radni o niej nie pomyśleli! To znaczy coś tam przebąkują, że znajdzie się kasa na 1.750 metrów ulicy. I co z tego? Bierzemy 110 milionów złotych i nie planujemy nowego przebicia pod torami! Nie połączymy Kaliskiej z Poznańską! To wszystko powoduje, że już dziś śmiało powiedzieć możemy: do 2045 roku rama komunikacyjna Ostrowa nie zostanie domknięta, bo wśród dzisiejszych samorządowców nie ma wizjonerów, których stać na odważne projekty.

Szanowni radni, którzy ubezwłasnowolniliście w zakresie dużych inwestycji czterech kolejnych prezydentów! Opamiętajcie się! Skoro podjęliście już decyzję o kredycie, to może nie jest jeszcze za późno, by zastanowić się, jak wydać pieniądze, które wpłyną do miejskiej kasy? Naprawdę chcecie nomen omen utopić połowę tej kwoty w Parku Wodnym? Basenie budowanym na dodatek z naszych pieniędzy, bez środków zewnętrznych? Po co nam taka inwestycja, skoro podobny obiekt jest tuż za rogiem, w Kaliszu? Sprawdźcie, ile to kosztuje! Taniej pewnie będzie uruchomić darmową linię autobusową do kaliskiego aquaparku, niż utrzymywać wymyślony przez was obiekt, który – jak znam życie – nie będzie na siebie zarabiał.

A jeśli nie stać was na wizjonerstwo, to w ogóle zrezygnujcie z basenu i weźcie tylko 60 milionów kredytu. Dajcie następcom szansę!

Krzysztof Maciejewski

reklama