5 maja 2021 roku przypadła 200. rocznica śmierci Napoleona Bonaparte. W jaki sposób Paryż uczcił swojego wielkiego rodaka? Nad grobem Napoleona powieszono plastikowy szkielet konia, a pan „artysta” Converti ubrał swoje „dzieło” w bełkot, że kiedyś wodzów chowano razem z końmi. Nad prawdziwym grobem – plastikowy śmieć.
Napoleon jest dla lewicy „grabarzem” Republiki, dla feministek „mizoginem”, dla władz Rouen „rasistą” (pod wpływem ruchu Black Lives Matter usunięto jego pomnik z centrum miasta). Kilka lat temu byłem na wakacjach u zaprzyjaźnionej rodziny francuskiej, która zawiozła nas do Vichy (tak, tego osławionego miasta) gdzie odbywały się targi antyków. Kilka ulic wszelkiego dobra – porcelany, obrazów, mebli, broni i prawie w ogóle pamiątek związanych z Napoleonem. Na moje pytanie, dlaczego tak mało tutaj rzeczy związanych z ich wielkim rodakiem, otrzymałem odpowiedź: my tutaj nie lubimy Napoleona, bo nie był demokratą i kochał wojnę. (Kompletny brak elementarnej wiedzy historycznej dotknął jak widać większość społeczeństw spod znaku politycznej poprawności).
Są jeszcze na tym świecie narody, które pamiętają kim był Napoleon i próbują uczciwie powiedzieć o czasach, w których żył. Niedawno na naszym rynku księgarskim w rocznicę śmierci Napoleona ukazała się przepiękna książka. Jest to wydawnictwo albumowe, w którym ukazano drogę życiową tego niezwykłego człowieka, ale nie jest to laurka, bo Napoleon jak każdy człowiek miał swoje wzloty i słabości. Dla miłośników pięknych książek to rarytas, bo oprócz obrazów i rycin z epoki są tam zamieszczone współczesne fotografie miejsc, gdzie odbywały się wielkie bitwy, siedziby, w których bywał Bonaparte, a nawet zdjęcia Św. Heleny – wyspy na której jak wiadomo umarł Napoleon. Po Kongresie Wiedeńskim Polska była podzielona przez trzy mocarstwa. Te mocarstwa: Rosja, Austria i Prusy nienawidziły Napoleona i polska historiografia pozostawała wtedy pod wpływem ich wrogiej narracji, a podręczniki były pisane pod dyktando zwycięzców. Dopiero w okresie międzywojennym w wolnej Polsce można było uczciwie opisywać tamtą epokę. Po II wojnie światowej znów obowiązującą narracją była „czarna legenda” pitraszona na ruskich uczelniach. Bo przecież wolność do Polski nie mogła przyjść z zachodu razem z Napoleonem, a tylko ze wschodu na śmierdzących onucach razem ze Stalinem. Czy tak to trudno zrozumieć? Po 1989 roku mamy niby wolny kraj, a w podręcznikach w dalszym ciągu wypisuje się bzdury na tematy Napoleona. Ciągle słychać narrację naszych zaborców, że Napoleon był cyniczny wobec Polski, że nie stawiał interesów Polski ponad interesy Francji! Te głosy świadczą o jakiejś aberracji. Przypominam: Polska wtedy nie istniała, nie było jej na mapach, a Napoleon dał nam szansę na odbudowę naszego państwa. Zamiast mieć pretensję do naszych okupantów-ciemiężycieli, chcą byśmy nienawidzili człowieka, który przyniósł nam wolność!
Napoleon Bonaparte był artylerzystą po szkole wojskowej. Dzisiaj zapewne niewiele to mówi, ale wtedy oznaczało to, że żołnierz jest doskonale wykształcony pod względem technicznym. Artylerzysta musiał biegle znać matematykę, posiadać zasób wiadomości o zaopatrzeniu, znać przepustowość szlaków komunikacyjnych i posiadać wiedzę o robotach inżynieryjnych. To za czasów Napoleona w armii przestały się liczyć znajomości i pochodzenie, a najważniejsza stała się fachowa wiedza wojskowa. W tej książce doskonale opisana jest również broń i umundurowanie żołnierzy napoleońskich. Dla „smaku” zdradzę dwie ciekawostki. Wiecie dlaczego dzisiaj nazywamy „kanarami” kontrolerów? Bo w mundurach żółto-pomarańczowych występowała francuska formacja żandarmerii, w których wyglądali jak kanarki. A dlaczego żołnierz piechoty miał w plecaku na zmianę tylko jeden but? Dlatego, że… O nie, to musicie już sobie sami doczytać! Wiecie, że Napoleon był wielkim miłośnikiem sztuki i starał się zawsze ograniczyć zniszczenia dzieł podczas kolejnych wojen? Wszędzie też chronił i wspierał artystów i uczonych. Ten wszechstronny człowiek na tle swojej epoki wyróżniał się wieloma talentami i był po prostu genialnym wizjonerem, o czym opowiada ta znakomita i luksusowo wydana książka.
PS.
Jakie to smutne i straszne, że dzisiejsi Francuzi tak gardzą swoim wielkim przodkiem, bo był walecznym człowiekiem. I mówią to przedstawiciele narodu, który w czasie II wojny światowej opanował genialnie sztukę walki o własny kraj. (Czarny pas w spie…, to jest w uciekaniu przed Niemcami).
Tymoteusz Pawłowski „Napoleon Bonaparte – geniusz wojny”.
Poleca Sławomir Gralka.






