Po ostatniej recenzji zarzucono mi, że wyśmiewam się z niewiedzy historycznej Amerykanów, a sam zapewne nic nie wiem o początkach Stanów Zjednoczonych! Ja nie wiem? A kto, dzieckiem jeszcze będąc, oglądał westerny?
Amerykę, jak powszechnie wiadomo, odkrył nasz rodak Jan z Kolna – tak twierdzi profesor Tadeusz Kowaleczko z Uniwersytetu Santiago do Chile. Według niego ten Polak studiował na Uniwersytecie Jagielońskim (istnieje taki student na wykazie z roku 1455!). Profesor na podstawie dostępnych dokumentów prześledził losy Jana z Kolna i wywnioskował, że był on w Ameryce dwukrotnie: w 1471 i 1476 roku, a po powrocie na ,,stary kontynent” został protektorem Kolumba.
A kto był współzałożycielem pierwszej osady w Ameryce Jamestawn? Oczywiście Polacy, którzy posiadali wyspecjalizowaną wiedzę na temat produkcji szkła, smoły i potażu. Nasi rodacy mieli również rzadką umiejętność bardzo przydatną w tamtych prymitywnych i niesprzyjających okolicznościach przyrody, mianowicie potrafili wyprodukować trunek, który pozwolił przetrwać osadnikom ciężkie zimy (ten cudowny eliksir miał nieco egzotyczną nazwę – beembaer…).
A kto zaprojektował fortyfikacje najsławniejszej Akademii Wojskowej – West Point? Oczywiście nasz wielki rodak Tadeusz Kościuszko!
Dzisiaj zabieram wszystkich odważnych na pionierską wyprawę w dziewicze, dzikie, XIX-wieczne nieodkryte terytoria Stanów Zjednoczonych. Będzie to pasjonująca, niebezpieczna eskapada na zachód od rzeki Missisipi. W roku 1800 Stany Zjednoczone doprowadziły swoją zachodnią granicę do Missisipi, za którą nie było już cywilizacji, a zaczynała się ogromna, niezbadana kraina. Nikt wtedy z białych ludzi nie posiadał wiarygodnych informacji, co jest za rozległymi preriami i ogromnymi górami. Pierwszymi śmiałkami, którzy odważyli się na wyprawę w nieznane, byli Lewis i Clark. Starannie przygotowana wyprawa wyruszyła w drogę w 1804 roku.
Ta ekspedycja trwała ponad dwa lata, a jej uczestnicy pokonali ponad jedenaście tysięcy kilometrów!
Odkryto wtedy dla świata nauki wiele nieznanych gatunków roślin i zwierząt oraz poznano i opisano wiele indiańskich plemion. Odkrywcy tych niegościnnych krain mimowolnie przyczynili się do rozwoju przemysłu futrzarskiego. W swoich raportach opisali mrowie bobrów, które zamieszkiwały badane tereny, a w XIX wieku zaczął się wielki popyt na futra bobrowe, z których produkowano czapki, cylindry czy też płaszcze. Powstała wtedy ,,kasta” nieustraszonych myśliwych, nazywanych traperami. Ci półdzicy, prości myśliwi swoją wiedzą o zasobach naturalnych ziem, na których polowali, przyczynili się do powstania przyszłego osadnictwa.
A czy pamiętacie oskarowy film ,,Zjawa” z Leonardem di Caprio? Opisuje prawdziwe wydarzenia, które przeszły do historii Dzikiego Zachodu (Spojler – traper Glass został ciężko poturbowany przez niedźwiedzia i pozostawiony w głuszy przez towarzyszy przekonanych, że wkrótce umrze. Ale on przeżył i po wielu tygodniach samotnej wędrówki dotarł do cywilizacji).
Te wszystkie wyprawy po ,,złote runo” i ,,lepsze życie” nie miały nic wspólnego z romantyzmem. Były to ciągłe walki z tubylcami i zmaganie z pierwotną przyrodą. Do historii kolonizacji zachodu przeszła głośna (bo tragiczna) wyprawa szlakiem oregońskim. Karawana, składająca się z dwudziestu trzech wozów i osiemdziesięciu siedmiu ludzi, została zaskoczona przez obfite opady śniegu. Przez cztery miesiące ludzie wegetowali w skrajnie trudnych warunkach – zamarzali, głodowali i dopuszczali się nawet aktów kanibalizmu… Przeżyła tylko połowa z nich, a ich historia była opisywana ze szczegółami przez prasę. Ta ogromna tragedia nikogo i niczego nie nauczyła, bo wkrótce odkryto w Kalifornii złoto…
Indianie z wielkim zdumieniem obserwowali dziesiątki tysięcy osób pędzących w amoku po upragnione bogactwo.
Książka pokazuje, jak w ciągu jednego stulecia z prymitywnego grajdoła narodziło się największe mocarstwo na świecie.
PS. Dziwne… Indianie zostali eksterminowani, a coraz więcej czerwonych w Ameryce.
Jarosław Wojtczak ,,Jak zdobyto Dziki Zachód”.
Poleca Sławomir Gralka






