Królowie bajek – z cyklu „Lektury z górnej póły”

0

Jest rok 1991. Wielkimi krokami zbliża się Wielkanoc. W Studiu Filmów Rysunkowych trwa zebranie rady artystycznej. Na schodach przed wejściem do sali siedzi Lechosław Marszałek. Obrady trwają w najlepsze i nagle słychać strzał! Wszyscy wybiegli przestraszeni i zobaczyli zakrwawionego Marszałka i leżący obok sztucer. Dlaczego twórca sławnego Reksia postanowił w tak straszliwy sposób odejść z tego świata?

Dzisiejsza książka przeniesie nas do zaczarowanego, beztroskiego świata dzieciństwa i przypomni nasze ukochane bajki. Ale zanim one powstały, to najpierw musiało powstać miejsce, w którym mogły się urodzić. W roku 1947 garstka zapaleńców postanowiła tworzyć filmy rysunkowe. O animacji nie mieli pojęcia, ale posiadali swoją młodość i zapał, który góry przenosi – dali ogłoszenie do prasy, że poszukują rysowników. I to właśnie wtedy utworzył się trzon przyszłych wielkich animatorów: Władysław Nehrebecki, Leszek Lorek i Alojzy Mol.

reklama

Założycielem i szefem studia był Zdzisław Lachur. Zafascynowany filmami rysunkowymi, od kiedy zobaczył w kinie ,,Królewnę Śnieżkę” Disneya marzył, żeby podobne filmy robić w Polsce, ale lata powojenne były okresem szalenie trudnym nie tylko dla twórców kreskówek. Pierwsze studio powstało w wynajętej willi BODA w Wiśle, gdzie uczyli się animacji z książki, którą Władysław Nehrebecki przywiózł z Niemiec (na przykład było tam opisane jak stworzyć iluzję ruchu). Brakowało dosłownie wszystkiego: ołówków, farb, pędzli, oświetleń, kamer… A skąd wziąć celuloid? Okazało się, że jest w pobliżu sanatorium, z którego dostali hałdę starych zdjęć rentgenowskich, te po wymoczeniu w wodzie zamieniały się w przezroczyste celuloidy!

Prekursorzy polskich animacji w 1948 roku otrzymali stałą lokalizację w Bielsku Białej.

Pomińmy ciężkie czasy i przejdźmy do lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia, gdy na polskich ziemiach zaczęła raczkować telewizja. Znawcy tematu twierdzą, że bez telewizji nie byłoby możliwe, by studio tak gwałtownie się rozwinęło. Nowa technologia dawała nowe możliwości.

Wtedy to Władysław Nehrebecki wpadł na pomysł filmów rysunkowych o dwóch chłopcach.

W 1963 roku powstał pierwszy film o Bolku i Lolku pod tytułem ,,Kusza”, który odniósł ogromny sukces. Ten niewielki kamyczek pociągnął za sobą lawinę. Sam Nehrebecki twierdził, że Bolek i Lolek uosabiają w dziecięcej wyobraźni pojęcie dobra i zła – Bolek to rozrabiaka, a Lolek w miarę swoich możliwości próbuje naprawić krzywdy wyrządzone przez Bolka. Twórca naszej kultowej bajki był człowiekiem ,,bujającym w obłokach” – kochał książki o piratach i Indianach, powieści detektywistyczne, podróżnicze i właśnie dzięki temu jego bohaterowie przeżywają tyle ciekawych przygód. Bolek i Lolek na końcu każdej bajki potrafili się pogodzić. Dlaczego o tym piszę? Ta animacja była tworzona przez wiele osób, które po trzydziestu latach strasznie się pokłócili o to, kto jest ,,ojcem” Bolka, a kto narysował Lolka… Te animozje doprowadziły do rozpraw sądowych. Nawet dzisiaj, kiedy nie żyją już twórcy legendarnej animacji, procesują się ich dzieci, a nawet wnuki!
Następna animacja, jaka powstała w tym studiu, również okazała się wielkim sukcesem. Był to 13-odcinkowy serial ,,Porwanie Baltazara Gąbki”. Wielkim ,,novum” w tamtych czasach było swoiste odwrócenie pojęć, bo przecież Smok Wawelski w naszej świadomości był złym potworem, a tutaj był ukazany jako dobroduszny, mądry dżentelmen!
Kolejnym hitem wytwórni był film o małym piesku Reksiu. Ta świetna kreskówka doprowadziła do gwałtownego podziału – pracownicy studia podzielili się na ,,Bolkowców” i ,,Reksiowców”! (Może zróbmy w Kurierze ankietę i zagłosujmy na ulubioną animację?)

Tutaj zdradzę jedną z wielu tajemnic zawartych na kartkach książki: Bolek i Lolek, którzy zjeździli cały świat, odzwierciedlają charakter Nehrebeckiego, a Reksio nie opuszczający prawie swojego podwórka, charakter Marszałka.

PS.1
Złota era polskich kreskówek minęła już chyba bezpowrotnie, ale warto dowiedzieć się, jak powstawały nasze ,,Dobranocki”, które nas wychowywały i bawiły.

PS.2
Moimi ulubionymi aktorami są postacie z kreskówek, bo czy można podziwiać takich ludzi, jak pani Ostałowska, Kurdej-Szatan, panów Stuhra czy Zelta, którzy nienawidzą polskiego munduru, plują na ludzi broniących naszych granic, a jednocześnie nie protestują, gdy wielkie portale internetowe nazywają wykolejeńców występujących w filmach pornograficznych ,,aktorami filmów dla dorosłych”.

I co, to wam nie przeszkadza? To was nie uwiera? No, to niezła z was kasta!

Leszek K. Talko, Karol Vesely KRÓLOWIE BAJEK – poleca Sławomir Gralka. 

reklama