Zagrali w ostatniej akcji na dwa koła, bez bramkarza. Do końca meczu pozostawały cztery sekundy. Marek Szpera podał do Krzysztofa Misiejuka. Ten niczym rasowy snajper wziął rywala na plecy, odwrócił się i niemalże równo z końcową syreną rzucił bramkę na wagę trzech punktów i zwycięstwa Arged KPR Ostrovii 27:26. A później? Później była już tylko wielka, szalona radość. Arena Ostrów odleciała ze szczęścia w kosmos, a Krzysztof Misiejuk został bohaterem, bo rzucił pierwszą bramkę dla ostrowian w Superlidze i tę historyczną, dającą zwycięstwo. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z dnia, który zapisze się na stałe w dziejach ostrowskiego szczypiorniaka.
reklama
reklama





