Drużyna z charakterem. Wielki powrót BM Stali (foto)

0

1

Zdjęcie 1 z 14

To się nazywa charakter. Niektórzy gracze BM Stali zagrali, choć byli chorzy i powinni leżeć w łóżku. Na dodatek pokazali, że są drużyną pełną gębą. Przegrywali już 7:23 w pierwszej kwarcie, by później prowadzić różnicą 11 punktów. Następnie znów przegrywać, ale ostatecznie wygrać z Polskim Cukrem Startem Lublin po niesamowitej końcówce 78:74.

reklama

Przed meczem z Polskim Cukrem Startem Lublin w szeregach BM Stali Ostrów było sporo problemów zdrowotnych. Uraz wyleczył już na szczęście Adonis Thomas, ale choroby nie oszczędzały Josha Perkinsa, Ojarsa Silinsa oraz dwóch innych koszykarzy, których nazwisk nie wymieniał trener „Stalówki”. – Ojars i Josh zagrają tylko i wyłączenie na własne życzenie – mówił przed meczem w klubowej telewizji Andrzej Urban.

Ostrowianie źle weszli w ten mecz. Dali się rozpędzić grającym szybką koszykówkę gościom, którzy w 5 minucie prowadzili 11:4 i o czas prosił trener Andrzej Urban. Minutę później po trójce Dayshona Smitha było już 16:4, a w 8 minucie 19:5 po kolejnym celnym rzucie z dystansu wspomnianego wcześniej koszykarza.

Najwyżej Polski Cukier Start Lublin wygrywał w pierwszej kwarcie 23:7, a po 10 minutach prowadził 26:13. W końcówce niemoc rzutową ostrowian przełamali Nemanja Djurisić i Damian Kulig. Nadal był jednak ogromny problem z zatrzymaniem tranzycji lublinian, którzy bardzo szybko przechodzili z obrony do ataku.

Drugą kwartę BM Stal rozpoczęła o niebo lepiej. Prowadziła w niej 8:3 i w 14 minucie o rozmowę z drużyną poprosił trener Artur Gronek. Na nic to się zdało. Start nie potrafił wrócić do świetnej gry z pierwszej kwarty, bo nie pozwalała na to Stal. Po indywidualnej akcji Aigarsa Skele, strata gospodarzy wynosiła już tylko 3 punkty.

Kiedy Ojars Silins trafił z dystansu w 17 minucie Gronek drugi raz przywołał swój zespół na rozmowę, ale wtedy na tablicy wyników był już remis 32:32. Chwilę później ostrowianie po raz pierwszy w tym meczu prowadzili 34:32, ale później popełnili kilka prostych błędów, co pozwoliło gościom złapać drugi oddech. Do przerwy był remis 38:38.

Trzecią kwartę otworzył dwoma trójkami Jakub Garbacz, a BM Stal zanotowała fragment punktowy 15-4 i prowadziła 53:42 po rzucie z dystansu Nemanji Djurisicia.  Start zniwelował straty do pięciu punktów, ale po trzeciej trójce w tej kwarcie Garbacza było 60:50 i o rozmowę ze swoją drużyną poprosił Artur Gronek.

W 29 minucie czwarty faul popełnił Aigars Skele. Łotysz nie mógł pogodzić się z decyzją sędziów, za co ukarany został przewinieniem technicznym i musiał opuścił parkiet. Goście na szczęście dla ostrowian pudłowali rzuty wolne i po 30 minutach przegrywali 53:60, bo przy lepszej skuteczności z linii, wynik mógł być bardziej na styku.

Zrobił się taki w 32 minucie, kiedy to Start doprowadził do rezultatu 57:60 i szybko musiał reagować trener Urban. W 35 minucie było już tylko 64:62 dla ostrowian. Devoe na szczęście spudłował trzy rzuty wolne, a celnie dwukrotnie odpowiedział Garbacz i Start nie zdołał przełamać gospodarzy. Smith doprowadził do remisu 69:69. Start odzyskał prowadzenie, ale trafił za 3 Jakub Garbacz.

W końcówce arcyważne punkty zdobył Mateusz Zębski. Nerwy były niesamowite, ale BM Stal wygrała 78:74, odnosząc 15 zwycięstwo w sezonie. Cały zespół zasłużył na słowa uznania, bo pomimo kłopotów zdrowotnych, pokazał charakter i wolę walki. Teraz czas na turniej finałowy Suzuki Pucharu Polski, w którym ostrowianie bronią trofeum wywalczonego przed rokiem.

BM Stal Ostrów – Polski Cukier Start Lublin 78:74 (13:26, 25:12, 22:15, 18:21)

BM Stal: Jakub Garbacz 21, Damian Kulig 15, Nemanja Djurisić 13, Aigars Skele 11, Ojars Silins 7, Adonis Thomas 4, Aleksander Załucki 3, Josh Perkins 2, Mateusz Zębski 2.

Start: Deyshon Smith 23, Mateusz Dziemba 13, Gabe DeVoe 12, Klavs Cavars 11, Cleveland Melvin 9, Troy Barnies 2, Roman Szymański 2, Michał Krasuski 2.

reklama