Arged Malesa Ostrów wygrała w weekend z Abramczyk Polonią i dzielnie walczyła w Zielonej Górze. Ostrowscy kibice najwięcej mówią jednak o zachowaniu Grzegorza Walaska, który uderzył Jakuba Krawczyka i narzekał na relacje z Mariuszem Staszewskim. Co do powiedzenia ma sam trener?

-Wolałbym tego teraz nie oceniać. Chciałbym, żeby ten temat został załatwiony w klubie za zamkniętymi drzwiami – powiedział nam Mariusz Staszewski o wydarzeniach z udziałem Grzegorza Walaska.

reklama

W tej chwili wszystko wskazuje na to, że w najbliższych dniach w ostrowskim klubie dojdzie do spotkania w sprawie 46 – latka i jego zachowania podczas meczu w Zielonej Górze. Dopiero wtedy można spodziewać się konkretnych decyzji.

Przypomnijmy, że do wydarzeń z udziałem zawodnika Arged Malesy doszło po dwunastym wyścigu niedzielnego spotkania z Enea Falubazem. Walasek był zły na młodszego kolegę, że ten wywiózł go pod bandę i po biegu uderzył go w kask. 46 – latek najpierw tłumaczył to frustracją, która wynikała z tego, że w ostrowskim klubie za wszelką cenę stawia się na juniorów. Sporo mówił też o złych relacjach z trenerem i narzekał na sposób przygotowania toru. Dzień później zmienił narrację i zaczął przepraszać.

Gdyby nie te wydarzenia, to ostatni weekend dla ostrowskiej drużyny można by uznać za bardzo udany. Pod względem sportowym zespół wypadł naprawdę nieźle. Najpierw osłabiona brakiem Francisa Gustsa Arged Malesa pokonała na własnym torze Abramczyk Polonię Bydgoszcz, a dzień później bardzo długo toczyła wyrównany bój z liderem rozgrywek. – Gdybyśmy przegrali na własnym torze, to zrobiłoby się bardzo nerwowo. Wygraną zyskaliśmy trochę spokoju. Play-offy są już blisko, ale trzeba myśleć o tym, żeby dostać się do nich z jak najwyższego miejsca – tłumaczy szkoleniowiec.

W obu ostatnich spotkaniach dużym pozytywem była postawa juniorów. Świetnie spisał się zwłaszcza Jakub Krawczyk. – Było dobrze, ale cały czas widzę u nich rezerwy. Kuba Krawczyk jedzie to, co potrafi. Sebastian Szostak i Jakub Poczta mają jeszcze spore zasoby do wykorzystania. Progres jest jednak widoczny. Mam wrażenie, że wcześniej oni za bardzo chcieli. Kiedy byli młodsi, to wszystko przychodziło łatwiej. Teraz jest większe ciśnienie, bo oni robią je sobie sami. Poza tym więcej oczekują kibice. Mówię im, żeby nie czytali różnych rzeczy, ale i tak to robią. Od tego nie jest tak łatwo uciec, ale widzę, że jesteśmy na dobrej drodze – przyznaje trener ostrowskiego klubu.

Najbliższy mecz ostrowska drużyna odjedzie w sobotę, kiedy zmierzy się na własnym torze z Trans MF Landshut Devils. Na razie nie wiadomo, czy do składu wróci Francis Gusts. – Przekazał nam, że chciałby mieć przerwę do momentu, kiedy przestanie czuć ból w ręce. Trudno cokolwiek powiedzieć, ale mam nadzieję, że na sobotę będzie z nami – podsumowuje Mariusz Staszewski.

reklama