Książka wytworna, książka przepiękna, perełka wydawnicza. Dzisiejsza poligrafia stoi na bardzo wysokim poziomie (a co za tym idzie możliwości wydawnicze), teoretycznie powinno to przekładać się na wydawanie pięknych książek. Jadnak ponad 70 procent książek jest wydawana byle jak: słaby papier, miękka „krzykliwa” okładka, niechlujny układ tekstu … bo przecież najważniejsze są pieniądze. Wiadomo, że im taniej wytworzymy produkt, to tym więcej na nim zarobimy. To, że tym sposobem jest zabijany zmysł estetyczny (poczucie piękna) nie ma dla wielu wydawców znaczenia.
A więc książka którą dzisiaj prezentuję jest zupełnym zaprzeczeniem, że zysk jest najważniejszy.
Już sama oprawa (pół płócienna) przykuwa wzrok swoją wysmakowaną skromnością (jest tam zamieszczone oko pewnej ważnej damy i medalion znamienitego pana…). A wnętrze kryje niesamowite ale prawdziwe opowieści o polskich dziełach sztuki – oczywiście całość jest wypełniona doskonałymi reprodukcjami.
Autor, Wojciech Przybyszewski jest wieloletnim redaktorem naczelnym czasopisma „Spotkania z zabytkami”, które jest poświęcone problematykom związaną z zabytkami i szeroko rozumianą kulturą materialną. Na łamach tego czasopisma pan Wojciech zajmuje się losami dzieł sztuki i pamiątek narodowych (zwłaszcza takimi o których ogólna wiedza jest znikoma). Książka podzielona jest na 15 rozdziałów a każdy jest pasjonującym śledztwem poświęconym polskiej kulturze. Okazuje się, że poszukiwaczami tajemnic są nie tylko goście wyposażeni w łopatę i wykrywacz metali ale również (a może przede wszystkim) gabinetowi poszukiwacze, którzy robią kwerendy w archiwach, muzeach, bibliotekach, analizują rzadkie publikacje i materiały prasowe z epoki.
Już pierwszy rozdział jest ekscytującym śledztwem w poszukiwaniu orderu Cyncynata. Swoistym intro była prezentacja obrazu namalowanego przez Jana Czedakowskiego przedstawiającego Tadeusza Kościuszkę z tym właśnie orderem. Aha! Najważniejsze! Order Cyncynata to bardzo cenione odznaczenie ustanowione w stanie Nowy Jork dla wybitnych kombatantów amerykańskiej rewolucji. Tadeusz Kościuszko otrzymał je w roku 1784 z rąk samego Jerzego Waszyngtona. Ten bardzo cenny order należący do Kościuszki zaginął jak wykazało śledztwo na terenie Polski w połowie XIX wieku w niewyjaśnionych okolicznościach. Ale czy rzeczywiście? Okazuje się, że w roku 2013 na aukcji w USA sprzedano to odznaczenie za 34 tysiące dolarów. Nie wszyscy się z tym zgadzają, gdyż sprzedane odznaczenie miało wymiary dużo mniejsze od tych, które zachowały się w muzeach i w zbiorach prywatnych. Czy więc to sprzedane na aukcji było oryginalne? Co wykazało śledztwo?
A może pobawić się w detektywa i razem z panem Przybyszewskim odwiedzić kościół św. Marcelina w Rogalinie. W jego wnętrzu po lewej stronie jest płaskorzeźba przedstawiająca młodą piękna kobietę z dziećmi. Jest to rewelacyjny relief wykonany w białym marmurze. Kogo on przedstawia? Dlaczego jego losy były takie pogmatwane? Zdradzę tylko, że ten relief ma bardzo wiele wspólnego z naszym znakomitym poetą Zygmuntem Krasińskim.
A może tak „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci? Obraz znany wszystkim a może jednak nie znany, bo przecież do czasu zakupienia go przez księcia Adama Jerzego Czartoryskiego niewiele było o nim wiadomo. Dopiero po wielu latach ten obraz zaczął pojawiać się w albumach, katalogach, na widokówkach czy też na kolekcjonerskich monetach i talerzach. Dzisiaj to standard ale okazuję się, że w Nowym Jorku w kolekcji Fundacji Rodziny Blochów znajduje się niezwykły, zadziwjający unikat – oryginalne srebrne pudełeczko z plakietką na przykrywce przedstawiającą „Damę z gronostajem”. Śledztwo wykazało, że jej właścicielem był spadkobierca sławnego kolekcjonera i bibliofila Jana Kronenberga. Od spadkobiercy zależało też do kogo trafią rękopisy „Starej baśni” Józefa Kraszewskiego i „Quo vadis” Henryka Sienkiewicza.
Żale bibliofila – Waldemar Łysiak : „Człowiek od którego zależało do kogo trafią te rękopisy rozmawiał najpierw ze mną ale zadecydował, że trafią one do Biblioteki Narodowej i dla tego dusza wyje z bólu.”. A to zadziwiające pudełeczko ….
Jest to tylko namiastka arcyciekawych poszukiwań opisanych w tej książce.
P.s. Nasz wielki rodak Jan Ursyn Niemcewicz był świadkiem narodzin epokowego wynalazku!
Jakiego pytacie…?
Wojciech Przybyszewski „Śledztwa kolekcjonera”
Poleca Sławomir Gralka






