Arged Malesa przegrała w Rybniku z ROW-em 39:51 i jest w trudnej sytuacji przed rewanżem na własnym torze. Mariusz Staszewski zapowiada jednak, że zespół nie złoży broni. Trener ostrowskiego klubu mówi także o stanie zdrowia Olivera Berntzona i Francisa Gustsa, a także odpowiada na pytanie o ewentualny powrót do zespołu Victora Palovaary.
-Wynik, który osiągnęliśmy, jest bardzo niekorzystny. Dwanaście punktów straty to dużo. Będzie nam trudno to odrobić, ale nie składamy broni. Trzeba stanąć na rzęsach i spróbować. Ja nadal wierzę, że może się udać – mówi nam Mariusz Staszewski po porażce swojego zespołu z ROW-em Rybnik.
Ostrowianie przegrali ostatecznie różnicą 12 „oczek”, a mogli wyżej. Całe szczęście, że w czternastym wyścigu po wykluczeniu Tobiasza Musielaka na wysokości zadania stanął Matias Nielsen, który dowiózł do meczy trzy punkty.
-Ostatnie biegi mogły pójść gorzej, ale decyzja sędziego z czternastego wyścigu też mogła być w drugą stronę. Poza tym juniorzy nie dali tyle co ostatnio, ale nie możemy od nich wymagać, że w każdym spotkaniu będą robić po 10 punktów. To jeszcze nie ten etap ich kariery, choć na pewno mogli dorzucić nieco więcej – przyznaje Staszewski.
Największym problemem ostrowskiego zespołu była dyspozycja Olivera Berntzona i Francisa Gustsa. Gołym okiem było widać, że obaj nadal odczuwają skutki makabrycznego upadku, do którego doszło podczas konfrontacji ze Zdunek Wybrzeżem Gdańsk.
-Na pewno byli mocno poobijani. Szczególnie Oliver, ale bardzo chciał jechać do końca. W pewnym momencie powiedziałem mu jednak, że wystarczy. Francis również odczuwał skutki upadku, a poza tym od ostatniego meczu nie jechał nawet treningu. To wszystko miało wpływ na naszą postawę. Trzeba pamiętać, że mamy zespół złożony z wyrównanych zawodników. Nie ma wyraźnych liderów. Ten wypadek podczas ostatniego meczu to było najgorsze, co mogło nas spotkać – podkreśla trener.
Do sobotniego meczu na Stadionie Miejskim pozostało kilka dni. Staszewski wierzy, że to spotkanie będzie wyglądać inaczej. – Przede wszystkim na pewno z samopoczuciem Olivera i Francisa będzie znacznie lepiej. Tydzień czasu to sporo. Obaj potrenują i to też powinno mieć pozytywny wpływ na ich jazdę – przekonuje szkoleniowiec Arged Malesy.
Staszewski dodaje także, że nie zamierza powoływać na sobotni mecz z ROW-em Rybnik Victora Palovaary, który ostatnio zaliczał obiecujące występy w lidze szwedzkiej. – Nie rozważam takiego ruchu. Uważam, że Victor jest nadal w słabej dyspozycji. Wiem, że sporo mówi się o jego występach w Szwecji, ale trzeba pamiętać, że to poziom Allsvenskan – tłumaczy.
Sytuacja Arged Malesy jest w tej chwili trudna. Ostrowianie ciągle mogą jednak dostać się do półfinału. Warto przypomnieć, że awans z ćwierćfinałów uzyskają zwycięzcy trzech dwumeczów i tzw. lucky loser, który najpewniej trafi na ekipę z Zielonej Góry.
-Nie wziąłbym w ciemno roli lucky losera. Nada liczę, że uda nam się odrobić straty z Rybnika. Jeśli tak się nie stanie, to wtedy będziemy chcieli zostać tym szczęśliwym przegranym i walczyć dalej. Uważam jednak, że ciągle mamy szanse wyjść zwycięsko z tego dwumeczu. W play-off wiele może się zdarzyć. Mam nadzieję, że się pozbieramy i sobotni mecz na naszym torze będzie zupełnie inny – podsumowuje Staszewski.






