Zawodnicy Arged Malesy jako jedyni w kraju wygrali wszystkie rundy eliminacyjne i ćwierćfinałowe Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów. Wydawało się więc, że w półfinale będą mogli liczyć na korzystne rozstawienie. Tak się jednak nie stało, bo GKSŻ podjęła zupełnie inną decyzję. Ostrowianie trafili do grupy śmierci.

GKSŻ ogłosiła ostatnio skład półfinałowych grup Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów. Ostrowianie pojadą z Orlen Cellfast Wilkami Krosno, Stalą Gorzów Wielkopolski, Motorem Lublin i Klubem Sportowym Toruń. Do jednej grupy trafili zatem trzej zwycięzcy grup ćwierćfinałowych. Do tego dołączy druga Stal Gorzów. Uprzywilejowana w drugiej grupie jest za to ekipa z Grudziądza, która pojedzie z trzema drużynami z drugich miejsc.

reklama

-Logika nakazywała inne rozstawianie, ale co mam na to poradzić? Myślałem, że dwóch zwycięzców grup pojedzie z dwiema ekipami z drugich miejsc. Nie chcę jednak narzekać. Wolę skupić się na sporcie, bo na to mamy wpływ. Zapewniam, że będziemy walczyć – mówi nam Mariusz Staszewski.

Ostrowianie wierzą jednak, że i tak osiągną sukces w tegorocznej edycji DMPJ. – Uważam, że mamy zespół, który zawalczy o awans o finału. Jest czterech wyrównanych zawodników. Do tego dochodzą Gracjan Szostak i Filip Seniuk. Łatwo nie będzie, bo grupa jest wymagająca, ale mamy duże szanse. Na pewno chłopacy dadzą z siebie wszystko – zaznacza szkoleniowiec Arged Malesy.

Sporym osiągnięciem Arged Malesy byłby pewnie już jeden z medali. Trener Mariusz Staszewski nie ukrywa jednak, że po cichu liczy na coś więcej.

-Nasi juniorzy jeżdżą na żużlu już dość długo. W tym czasie dorośli i mocno podnieśli swój poziom sportowy. Dwa lata temu zadowalał nas medal. Mówiliśmy wtedy, że to wielki sukces. Rok temu podchodziliśmy do tematu bardzo podobnie, więc teraz wypada liczyć na coś więcej. Zapewniam, że z takim nastawieniem podejdziemy do rywalizacji w Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów. Chciałbym, żebyśmy to wygrali. Myślę, że chłopacy myślą podobnie. Na pewno nie zabraknie nam chęci i wierzę, że kibice będą mieli dużo powodów do radości – podsumowuje Mariusz Staszewski.

reklama