Koniec marzeń Arged Malesy o medalu w DMPJ. Młodzieżowcy ostrowskiego klubu zajęli czwarte miejsce w swojej grupie i nie pojadą w finale. – O wszystkim zdecydowały dwie rundy: na naszym torze i w Toruniu. To one sprawiły, że finał przeszedł nam koło nosa – komentuje trener Mariusz Staszewski.
Ostatnia z rund półfinałowych odbyła się na torze w Krośnie. Arged Malesa zajęła tam drugie miejsce, ale to nie mogło zmienić położenia drużyny. Podopieczni Mariusza Staszewskiego już wcześniej stracili szansę na awans do finału. Szkoda, bo ostrowianie długo byli uważani za jednego z kandydatów do medalu.
-Rundy kwalifikacyjne i ćwierćfinały jechaliśmy na swoim poziomie. Nie wiem, co było przyczyną naszej słabszej dyspozycji na własnym torze i podczas zawodów w Toruniu, ale to z tego powodu finał przeszedł nam koło nosa – mówi Mariusz Staszewski, trener zespołu.
Ostrowianie na pewno mogą czuć niedosyt, bo w Krośnie i Gorzowie drużyna mimo problemów pokazała się z bardzo dobrej strony. – Szkoda, że tak to się potoczyło, bo w Gorzowie po wypadkach zawodników potrafiliśmy zająć drugie miejsce. W Krośnie byliśmy bez Jakuba Krawczyka i z mocno pobijanym Kacprem Grzelakiem, którego boli ręka i też byliśmy drudzy. Niestety, z juniorami jest tak, że po drodze często coś się poprzestawia, do tego dochodzą upadki i jest nieco gorszy wynik. Tak było w naszym przypadku – przekonuje Staszewski.
Trener Arged Malesy nie ma wątpliwości, kto zgarnie w tym roku złoty medal w Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów. – Uważam, że wygra zespół z Grudziądza. Mają najrówniejszy skład z wszystkich ekip, które zostały w grze – podsumowuje.






