Arged Malesa Ostrów przegrała na inaugurację z Abramczyk Polonią 38:51. Podopieczni Mariusza Staszewskiego mieli ogromnego pecha, bo już w pierwszej serii startów stracili Gleba Czugunowa, który nabawił się kontuzji barku i nie mógł kontynuować jazdy. O jego stanie zdrowie wypowiedział się szkoleniowiec ostrowskiej ekipy.
Uraz Czugunowa to efekt upadku w wyścigu trzecim, który spowodował Krzysztof Buczkowski. Rosjanin z polskim paszportem długo nie podnosił się z toru. Okazało się, że wypadł mu bark. 24 – latek został odwieziony do szpitala i Arged Malesa musiała radzić sobie osłabiona. To wydarzenie miało duży wpływ na przebieg rywalizacji.
-Nie wiem, co mam nawet powiedzieć. Znowu dzieje się to samo. Zaczynamy sezon od kontuzji potencjalnego lidera drużyny. Jeśli chodzi o przebieg meczu, to popełnialiśmy bardzo dużo błędów na torze, ale to też wynikało ze specyfiki bydgoskiego toru, na którym trudno się jedzie, kiedy zawodnicy nie są wystarczająco wjechani. Gdyby to była inna część sezonu, to pewnie spisalibyśmy się lepiej. Było jednak widać, że miejscowi mieli zdecydowanie lepiej opanowane ścieżki. Często dobrze startowaliśmy, ale później błądziliśmy – powiedział Mariusz Staszewski.
Jeśli chodzi o stan zdrowia Czugunowa, to szkoleniowiec ostrowian nie potrafi na razie powiedzieć, jak długo potrwa jego przerwa w startach. Powrót do ścigania po takich urazach to bardzo indywidualna kwestia. – Niektórzy po włożeniu barku są od razu gotowi do jazdy, a inni pauzują tygodniami – zaznacza Staszewski.
-Obecnie niewiele można powiedzieć. Wszystko zależy od tego, jaki będzie ból. W momencie wstawiania barku go nie czuł, bo był odpowiednio znieczulony. Wszystko wyjaśni się w ciągu najbliższych dni. Na razie musimy czekać – podsumowuje Staszewski.
Ostrowscy kibice muszą zatem uzbroić się w cierpliwość. Przypomnijmy, że Arged Malesa drugie spotkanie Metalkas 2. Ekstraligi odjedzie już w najbliższą niedzielę. Jej rywalem na Stadionie Miejskim w Ostrowie będzie wtedy Energa Wybrzeże Gdańsk.






