Arged Malesa pokonała H. Skrzydlewska Orła 51:39 i zameldowała się w półfinale play-off Metalkas 2. Ekstraligi, gdzie jej rywalem będzie Abramczyk Polonia, a więc druga drużyną rundy zasadniczej. – Jeśli mamy awansować, to musimy poradzić sobie z każdym. Przed pewnymi rzeczami nie da się uciec – mówi trener Mariusz Staszewski.

Gospodarze postawili w niedzielę kropkę nad i, ale Orzeł znowu dał się mocno we znaki Arged Malesie. Wystarczy powiedzieć, że po pierwszej goście prowadzili 13:11. Później ekipa Macieja Jądera nie zamierzała odpuszczać. Po dziesięciu biegach było „tylko” 31:29 dla ostrowian.

reklama

-Spodziewałem się takiego meczu i dlatego po pierwszym spotkaniu w Łodzi mówiłem, że trzeba do końca zachować czujność. Orzeł był u nas w tym roku wcześniej dwa razy i za każdym razem było nam bardzo trudno. Wiedziałem, że i teraz nie będziemy mieć łatwiej przeprawy – przyznał po meczu trener ostrowskiej ekipy.

-Pierwsza seria była taka a nie inna, bo na torze pojawiło się dużo mniej wody ze względu na decyzję jury. Nawierzchnia wyschła do tego stopnia, że po dwóch biegach bardzo się kurzyło. W efekcie musieliśmy szukać ustawień, co wykorzystali nasi rywale – dodał Staszewski.

Goście w porównaniu do pierwszego spotkania dokonali zaskakującej zmiany w składzie. W drużynie znalazło się miejsce dla Oskara Polisa, który przez wiele tygodni siedział na ławce. Ten zawodnik zastąpił Daniela Kaczmarka i pokazał się z naprawdę dobrej strony. – W składzie Orła nie należy być już niczym zaskoczonym. W tym roku działy się tam naprawdę różne rzeczy. A występ Oskara był naprawdę niezły. Mimo długiej przerwy pokazał, że ciągle daje radę. Siedem punktów to naprawdę bardzo solidny występ – stwierdził Staszewski.

Arged Malesa odniosła pewne zwycięstwo, wykonała cel, ale trener ostrowian nie ma wątpliwości, że zespół stać na znacznie lepszą jazdę niż w niedzielne popołudnie. – Nie wszyscy pojechali idealnie. Wiadomo, że Frederik i Gleb mogą spisywać się lepiej. Nie robiłbym z tego jednak żadnej tragedii. To jest sport, faza play-off i każdemu może przytrafić się nieco gorszy dzień. Ten zespół ma jeszcze rezerwy i wnioski na pewno zostaną wyciągnięte – przyznał.

Pozytywem jest na pewno występ Wiktora Jasińskiego, który spisał się zdecydowanie lepiej niż na torze w Łodzi. Tym razem wypożyczony z ebut.pl Stali Gorzów żużlowiec zdobył siedem punktów i bonus. Jak się okazuje, był to efekt ważnej decyzji w kwestiach sprzętowych. – Wiktor nie zmienił tunera, bo korzysta z różnych jednostek od trzech lub czterech tunerów. Miał jednak nowy silnik od Petera Johnsa, który spisywał się bardzo dobrze – wyjaśnił Staszewski.

Ostatecznie rywalem Arged Malesy w półfinale play-off będzie Abramczyk Polonia. Bydgoszczanie przegrali dwumecz z #OrzechowaOsada PSŻ-em, ale zostali tzw. lucky loserem. – Nie zakładałem żadnego scenariusza. Dla mnie szanse w ćwierćfinale poznańsko – bydgoskim były 50:50. Niby PSŻ u siebie wysoko wygrał, ale z drugiej strony wiedziałem, że Polonia jest bardzo mocna na własnym torze. Mogło być naprawdę różnie. Ekipa z Poznania udowodniła, że należy jej się szacunek. Pierwsza seria była w ich wykonaniu fatalna, a i tak wyciągnęli jeszcze wynik. To były kolejne bardzo dobre zawody w ich wykonaniu – podkreślił trener.

Niektórzy już teraz nazywają rywalizację z Polonią przedwczesnym finałem. Wielu ekspertów zakładało, że obie drużyny spotkają się dopiero w decydującym dwumeczu i tam rozstrzygną kwestię awansu. – Przed pewnymi rzeczami nie uciekniemy. Jeśli mamy awansować, to musimy poradzić sobie z każdym rywalem, który stanie na naszej drodze. Wypadło, że teraz będzie to Abramczyk Polonia. Czeka nas arcytrudny dwumecz, ale taki będzie nie tylko dla nas, bo oni pewnie czują tak samo przed rywalizacją z nami. Mam nadzieję, że nasza wizyta na tamtejszym torze będzie teraz wyglądać inaczej niż w rundzie zasadniczej. To było dawno temu. Nie byliśmy wtedy w dobrej formie, urazu nabawił się Gleb. Będziemy walczyć o jak najlepszy wynik, ale nie mam wątpliwości, że czeka nas wymagający pojedynek – podsumował Staszewski.

reklama