Były wielkie emocje, a po 60 minutach gry remis 32:32. W derbach Wielkopolski o zwycięstwie zdecydowały rzuty karne, które lepiej wykonywał Energa MKS Kalisz. Goście wygrali je 8:7 i wracali do domów w lepszych nastrojach.

reklama

Rywale przystępowali do derbów pełni optymizmu, bo zanotowali całkiem niezłe wejście w sezon. Energa MKS miał na koncie dwa zwycięstwa. Najpierw w bardzo dobrym stylu pokonał na inaugurację Orlen Superligi Piotrkowianina Piotrków Trybunalski, a w czwartej kolejce ograł MMTS Kwidzyn. Do tego doszła przegrana po rzutach karnych z PGE Wybrzeżem Gdańsk i jednobramkowa porażka w Głogowie.

Z kolei Rebud KPR Ostrovia zgarnęła pełną pulę w starciu z Zepterem Legionowo i zanotowała wygraną po rzutach karnych z Zagłębiem Lubin. Do tego doszły porażki w Kielcach i Płocku, a więc z potęgami Orlen Superligi.

Pierwsza połowa poniedziałkowych derbów należała do gości, którzy popełniali zdecydowanie mniej błędów od Rebud KPR Ostrovii. Ostatecznie przyjezdni wygrali ją 16:14. – Na pewno źle weszliśmy w to spotkanie. W pierwszej połowie pojawiło się trochę błędów. Dopiero w drugiej złapaliśmy właściwy rytm – przyznał po derbowym pojedynku zawodnik Ostrovii Patryk Marciniak.

W drugiej połowie kibice, którzy szczelnie wypełnili 3mk Arenę, byli świadkami wielkich emocji. Oba zespoły zmieniały się na prowadzeniu. Ostrowianie odzyskali je w 40 minucie po trafieniu Przemysława Urbaniaka.

Na około dziesięć minut przed końcem był już remis 27:27. W końcówce mieliśmy sporo zwrotów akcji. Gdy do zakończenia rywalizacji pozostawały niespełna trzy minuty, goście prowadzili 32:30. Trener Kim Rasmussen musiał poprosić o czas.

Rebud KPR Ostrovia zerwała się do odrabiania strat, a do remisu doprowadził Kamil Adamski. Ostatnią akcję mieli goście, ale popełnili faul w ataku. Po 60 minutach był remis 32:32. Rzuty karne lepiej wykonywali przeciwnicy, którzy wygrali je 8:7. W efekcie dwa punkty pojechały do Kalisza, a jeden został w Ostrowie. W szeregach gospodarzy było czuć z tego powodu spory niedosyt.

-Zespół Kalisza zawiesił nam bardzo wysoko poprzeczkę. Grali naprawdę solidnie i nie mylili się w tych kluczowych momentach. W efekcie nie wywożą pełnej puli, ale mają zwycięstwo. Pierwszy raz w tych derbach wygrywa gość. Postaramy się zrewanżować w następnej rundzie – powiedział po spotkaniu Kamil Adamski z Rebud KPR Ostrovii.

Rebud KPR Ostrovia – Energa MKS Kalisz 32:32 (14:16), k. 7:8

reklama