W pierwszej połowie Tasomix Rosiek Stal walczyła jak równy z równym ze PGE Startem, ale po przerwie posypała się gra w obronie. Od razu wykorzystali to lublinianie, którzy zbudowali pokaźną zaliczkę, a później kontrolowali wydarzenia na parkiecie. W efekcie podopieczni Wojciecha Kamińskiego wygrali 105:90.
Ostrowianie z pewnością nie byli faworytem niedzielnego starcia w Lublinie, bo rywal spisywał się ostatnio znakomicie. PGE Start miał dwa zwycięstwa z rzędu, a z dziewięciu ostatnich pojedynków wygrał aż siedem. „Stalówka” jechała jednak na mecz z wyżej notowanym rywalem z Aigarsem Skele w składzie. Łotysz kilka dni wcześniej dołączył do drużyny Andrzeja Urbana, co spotkało się z dużym entuzjazmem kibiców.
Początek spotkania był bardzo wyrównany. Żadna z drużyn nie była w stanie odskoczyć. Na około cztery minuty przed końcem pierwszej kwarty na boisku pojawił się wspomniany wcześniej Skele, który od razu popisał się kapitalną asystą do Maxa Egnera. Ten przymierzył za trzy i goście prowadzili 16:13. Ostrowianie imponowali zresztą w tym elemencie, bo do tego momentu trafili cztery trójki ze stuprocentową skutecznością.
Start jednak dość szybko odrobił straty. W końcówce kwarty kluczową rolę odegrał Cj Williams, który trafił dwa razy z rzędu za trzy. Za drugim razem zrobił to z bardzo trudnej pozycji, równo z syreną kończącą pierwszą część rywalizacji, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 22:20.
Podopieczni Andrzeja Urbana szybko doprowadzili do remisu, a prowadzenie odzyskali po kolejnej celnej trójce, którą trafił nie kto inny, jak Aigars Skele. Później na parkiecie rozszalał się Adas Juškevičius, który w drugiej kwarcie zdobył aż 11 punktów, wymuszając po drodze sporo rzutów osobistych. Dzięki temu ostrowianie wygrywali przez moment nawet 34:29. Start jednak szybko odpowiedział, a pierwsza połowa zakończyła się kolejnym rzutem równo z syreną końcową. Tym razem w roli głównej wystąpił Tevin Brown. Dzięki temu było 49:46 dla lublinian.
Kluczowa dla losów spotkania okazała się trzecia kwarta. Po wyrównanym początku rozkręcił się niewidoczny wcześniej Jakub Karolak. Następnie trójkę po kontrze trafił Courtney Ramey i było 65:56 dla podopiecznych Wojciecha Kamińskiego. Trener Andrzej Urban poprosił o czas, ale rozmowa z zawodnikami nie przyniosła efektów. Obrona ostrowian nadal była dziurawa. W trzeciej kwarcie gospodarze zdołali rzucić aż 32 punkty! Poza tym grali na 61 proc. skuteczności rzutów z gry i 50 proc. rzutów za trzy. W efekcie na dziesięć minut przed końcem było 81:66 dla lublinian.
Później gospodarze kontrolowali wydarzenia na parkiecie i bez problemu dowieźli wygraną. W czwartej kwarcie obronę „Stalówki” regularnie rozrywał Ousmane Drame, który zdobył w niej aż 12 punktów. Lublinianie nie mieli najmniejszych problemów z odniesieniem kolejnego zwycięstwa. Ostatecznie w pełni zasłużenie wygrali 105:90.
Dla Tasomix Rosiek Stali była to dziewiąta porażka w obecnym sezonie. Zespół zawiódł zwłaszcza w drugiej połowie. Cieszyć może udany powrót Aigarsa Skele. Łotysz nie miał wiele czasu, żeby poznać się z nowymi kolegami, ale spisał się naprawdę dobrze i udowodnił, że powinien być sporym wzmocnieniem dla ekipy Andrzeja Urbana. Łącznie zdobył 10 punktów, do których dołożył sześć asyst.
Dodajmy, że kolejne spotkanie ostrowianie rozegrają już 17 stycznia, kiedy podejmą w 3mk Arenie Orlen Zastal Zielona Góra. Ten mecz rozpocznie się o godzinie 17:30.
PGE Start Lublin – Tasomix Rosiek Stal Ostrów 105:90 (22:20, 27:26, 32:20, 24:24)






