Moonfin Malesa została rozbita w Bydgoszczy. Ostrowianie przegrali 27:63. To kolejny mecz, po którym trudno szukać pozytywów, bo sytuacja drużyny jest cały czas bardzo trudna. Z pewnością małym plusem była jednak dyspozycja Norberta Krakowiaka, który po dłuższej przerwie pojawił się w składzie i pokazał się z całkiem niezłej strony.
Krakowiak w starciu z wymagającym rywalem na jego torze zdobył siedem punktów i bonus. Jego dorobek mógł być jeszcze bardziej okazały, ale w kilku wyścigach popełnił błędy na trasie. Jak na występ po takiej przerwie jazda seniora Moonfin Malesy nie wyglądała najgorzej, co jest optymistycznym sygnałem na przyszłość.
-Na pewno fajnie jest wrócić do jazdy. Można powiedzieć, że to dla mnie początek sezonu. Czułem się, jakbym jechał dziś pierwszy mecz. Jestem zadowolony, że wystartowałem i nie odnowiła mi się kontuzja. Każde spotkanie bez urazu buduje pewność siebie. Drużynowo wprawdzie polegliśmy, ale wszyscy wiedzą, że mamy trudną sytuację kadrową. Nie w takich meczach będziemy szukać punktów – przyznał po spotkaniu zawodnik.
Najbardziej udany w wykonaniu Krakowiaka był wyścig dwunastym, w którym świetnie rozegrał pierwszy łuk, a później umiejętnie odpierał ataki Szymona Woźniaka. W efekcie dowiózł do mety trzy punkty. – Takie biegi cieszą. Chciałbym, żeby było ich więcej. Mam wrażenie, że całym pojedynku jazda była lepsza niż liczba punktów na moim koncie. Straciłem ich trochę na trasie. Starałem się robić, co w mojej mocy. Potrzebuję jednak jazdy, bo nie jestem w optymalnej dyspozycji – zaznaczył.
Od poprzedniego występu Krakowiaka w barwach Moonfin Malesy minęło sporo czasu, ale żużlowiec zapewnia, że nie próżnował. – Cały czas utrzymywałem się w jeździe. Niedawno odnowiła się jednak kontuzja. To uraz tego typu, że po sezonie potrzebna jest operacja. W tej chwili wraz z fizjoterapeutami robimy wszystko, bym mógł uczestniczyć w meczach – stwierdził.
Pytanie, czy występ Krakowiaka w Bydgoszczy przekona sztab szkoleniowy i zawodnik otrzyma w najbliższym czasie kolejne szanse. – Na pewno byłoby fajnie pozostać w składzie, ale trenerzy zrobią to, co jest najlepsze dla drużyny. Wiele zależy też od sytuacji zespołu. Wiadomo, że Oliver Berntzon ma identyczną kontuzję jak ja. Życzę mu zatem zdrowia i czas pokaże, co będzie w przyszłości – podsumował reprezentant ostrowskiego klubu.






