Tasomix Rosiek Stal sprawiła kolejną ogromną niespodziankę w Orlen Basket Lidze i pokonała na własnym parkiecie Energa Trefl Sopot 89:80. Sukces smakuje szczególnie, bo drużyna musiała przystąpić do rywalizacji bez dwóch kluczowych graczy. Trener Andrzej Urban opracował jednak niezwykle skuteczny plan na ten pojedynek.

W konfrontacji z sopocianami nie mogli zagrać Daniel Gołębiowski i Luka Sakota, a więc dwaj zawodnicy, którzy mają bardzo duży wpływ na postawę zespołu. – U siebie na parkiecie jesteśmy groźną drużyną, ale przed tym spotkaniem mieliśmy ogromne problemy. Przy naszej wąskiej rotacji brak dwóch kluczowych zawodników to wielka strata. Mieliśmy jednak plan i świetnie go zrealizowaliśmy – przyznał podczas pomeczowej konferencji prasowej trener ostrowian.

reklama

Wąska rotacja sprawiła, że “Stalówka” musiała zastosować rozwiązania, by wystarczyło jej sił na cały pojedynek. – Zostawiliśmy dużo serca na boisku. Nie zabrakło jednak w tym wszystkim również głowy. Mareks Mejeris był trochę takim fałszywym rozgrywającym z pozycji numer pięć. To pozwoliło nam oszczędzić energię, bo ekipa z Sopotu utrzymuje mocną presję na piłkę. W efekcie Trenton Gibson czy Michał Pluta mogli kończyć akcje, zamiast męczyć się przy przeprowadzaniu piłki. Widać to również w statystykach, bo jeden rzucił 24 punkty, a drugi 18. Świetny występ zaliczył także sam Mareks, ale każdy, kto wchodził na boisko, nam pomagał – zauważył Urban.

  • Poza tym warto wspomnieć, że zaczęliśmy obroną strefową. W ten sposób też chcieliśmy oszczędzić energię. Po meczu w Warszawie zauważyłem, że defensywa była na dobrym poziomie, ale w przerwie zespół wyglądał na bardzo zmęczony. Opracowaliśmy zatem plan, by tym razem mieć więcej sił – podkreślił szkoleniowiec.

Losy spotkania rozstrzygnęły się w czwartej kwarcie. Drużyna niesiona dopingiem kibiców rozegrała fantastyczną końcówkę i pokonała kolejny zespół z czołówki Orlen Basket Ligi. Warto przypomnieć, że wcześniej w 3mk Arenie przegrały bowiem drużyny z Włocławka i Wrocławia.

-W pierwszej połowie mieliśmy dobrą skuteczność i dlatego prowadziliśmy. Obrona z pewnością mogła być lepsza. W drugiej defensywa była już dobra, brakowało trochę w ataku, ale pozostawaliśmy w meczu. Powtarzałem drużynie, że jeśli nie damy się złamać, to końcówka może być nasza, bo zyskamy pewność siebie, a poza tym gramy w domu. To się sprawdziło. Wielkie brawa dla zespołu, bo nasz aktualny bilans to powód do radości – podsumował Urban.

reklama