W Krakowie 19 marca 1926 r. anonimowy autor na łamach „Ilustrowanego Kuryera Codziennego” (IKC, zwany w skrócie Ikacem), przedstawił czytelnikom wizję przyszłości, w której przewidział niektóre wydarzenia i zjawiska, które dziś stały się albo stają się rzeczywistością. Nie wiadomo jak czytelnicy przyjęli prognozy krakowskiego wizjonera. Trudno jednak nie uznać, po dokładnie 100 latach, że kilka spostrzeżeń zawartych w artykule popularnego Ikaca zaskakuje a autora-wizjonera można przy okazji uznać za protoplastę ideologii klimatyzmu, tak dzisiaj forsowanej przez globalistyczne elity z Brukseli, zaprowadzające w Europie z obłędem w oczach tzw. zielony ład i walczące ze śladem węglowym.
„Bez węgla i dymu”
No właśnie! A propos śladu węglowego i węgla. Nasz klimatysta sprzed stu lat mylił się twierdząc, że „pokłady węgla jako źródło wszelkiej energii zostaną zupełnie wyczerpane”. Stawiając tę błędną, jako się dzisiaj okazało, tezę wieszczył co następuję: „A jakże będzie wyglądał wówczas przemysł? I tutaj obraz zmieni się zasadniczo. Znikną dymne kominy i buchające żarem wielkie piece albowiem węgiel i koks wyjdą z użycia. (…) Elektryczne pochłaniacze pyłu oczyszczać będą nieustannie powietrze, obecnie tak zanieczyszczone pyłem węglowym”. Jak wiadomo np. w Chinach nikt w XXI w. nie zamierza rezygnować z węgla w przemyśle (ale filtry na kominach fabryk i hut wyłapują większość pyłów węglowych). Niestety w Europie jest już inaczej. III RP jest tego najlepszym, ale i smutnym przykładem. Likwidacja kopalń i hut pod dyktando brukselskich eurokomunistów stała się faktem. Czy to znaczy, że wizjoner z Ikaca przewidział przyszłość? Po części tak a na pewno przewidział obłęd „zielonego ładu”, który zdominował politykę UE, zwanej słusznie coraz częściej eurokołchozem.
„Dom elektryczny”
Natomiast trzeba przyznać naszemu jasnowidzowi, że jego przepowiednie dotyczące wykorzystania elektryczności zmaterializowały się dzisiaj w formie i treści w stosunku prawie jak jeden do jeden. Elektryczność to potęga współczesnego świata. Oto wizja krakowskiego wizjonera sprzed 100 lat: „Tak zwane ognisko domowe zniknie, ustępując miejsca elektrycznym piecom, kuchniom gazowym, do których gaz doprowadzany będzie na odległość. Wielkie centrale energii otrzymywanej z powietrza, będą zaopatrywać miasta obficie w elektryczność. Bogaty właściciel kamienicy będzie może posiadał własną turbinę powietrzną, dostarczającą mu energii elektrycznej w odpowiedniej ilości”. Prawda, że widać w tej wizji i wiatraki „do mielenia ptaków” i nieszczęsne pompy ciepła zespolone z panelami fotowoltaicznymi na dachach domów i z magazynami energii a także samochody elektryczne, bo jasnowidz stwierdził, że wszystkie czynności domowe będą wykonywały „małe elektryczne maszyny”. Od takiej maszyny do „elektryka” na drogach już bardzo blisko, zwłaszcza, że autor wieszczył wyeliminowanie benzyny z użycia vide zdanie: „Cuchnąca benzyna zostanie zastąpiona innym bezwonnym preparatem” a „(…) warczenie motorów automobilowych, przestanie rozdzierać uszy”. Co prawda, to prawda. „elektryk” sunie po drodze bezszelestnie!
„Komunikacja podziemna”
„Cała komunikacja odbywać się będzie pod ziemią. Zapoczątkowaniem tego są kolejki podziemne” – napisał anonimowy jasnowidz w Ikacu, co nie było jasnowidzeniem w pełnym tego słowa znaczeniu, bo jak wiadomo najstarsza „kolejka podziemna” na świecie działa w Londynie już od 10 stycznia 1863 r. a pierwsza linia paryskiego metra została uruchomiona kilkadziesiąt lat później, bo 19 lipca 1900 r. i te fakty musiały być doskonale znane jasnowidzowi Ikaca. Warto jednak podkreślić, że wizja „komunikacji podziemnej”, tj. podziemnego miasta, została jednak zrealizowana i służy na przykład obywatelom kanadyjskiego Montrealu. Tam od lat 60. XX w. budowano największą tego typu podziemną infrastruktura, czyli sieć przejść i platform komunikacyjnych dla pieszych rozciągających się na około 32 kilometry pod centrum miasta, łączących ze sobą wieżowce biurowe, centra handlowe, muzea, urzędy, stacje metra, budynki mieszkalne i handlowe. Korytarze są klimatyzowane i pozwalają ludziom podróżować/przechadzać się między różnymi obszarami nadziemnego Montrealu bez wychodzenia na powierzchnię. Sieć ma aż 120 punktów wejścia! Skąd ten pomysł? Otóż w Montrealu klimat nie chce się ocieplić jakby na złość klimatystom i zimy są ciągle bardzo srogie i śnieżne. W podziemnym mieście można funkcjonować na bosaka i w koszulach z krótkim rękawem przez cały rok.
„Elektryczna gazeta”
Najciekawszy fragment wizji został jednak zapisany następującymi słowami: „Gazety nie będą jak dotychczas, drukowane na papierze. Wydawcy abonentom swoim udzielać będą wszystkich informacyj przy pomocy aparatu dalekowidzącego. Ojciec do synka zamiast powiedzieć: „Pobiegnij po gazetę — powie — nastaw no aparat gazetowy”. Przyciska się odpowiedni guzik i matowa z mlecznego szkła szyba, rozbłyska światłem. Odczytuje się najnowsze telegramy artykuły wstępne, wiadomości kronikarskie, felietony. Wszystko to urozmaicone obrazami ruchowymi, rozsianymi w tekście”. Nikt chyba nie zaprzeczy, że przedstawiona wizja „niebezpiecznie” przypomina wirtualny świat komputerów i sztucznej inteligencji. Co prawda papierowe gazety jeszcze nie zniknęły, ale chyba ich kres, niestety ze szkodą dla, np. „Kuriera Ostrowskiego”, nadchodzi wielkimi krokami. Wizjoner z Ikaca wieszczył także, że ta elektryczna rewolucja technologiczna wyeliminuje z otaczającej nas rzeczywistości, np. biblioteki, które „(…) staną się zbyteczne, ponieważ można się będzie zaabonować i przy pomocy aparatu, działającego na odległość, włączyć w każdej chwili interesującą książkę”. Czy można dzisiaj, nie wychodząc z domu dotrzeć do zbiorów bibliotecznych? Jeszcze nie do wszystkich, ale system został uruchomiony i być może w najbliższych latach większość zbiorów bibliotecznych zostanie zdygitalizowana. Warto podkreślić, że wróżba z Ikaca miała charakter na wskroś utylitarny. Wizjoner nie zapomniał przecież zwrócić uwagi, że ten nowy wspaniały świat poprawi dolę ludziom pokrzywdzonych przez los – tutaj: „ślepym i głuchoniemym”, umożliwiając im „ścisły kontakt ze światem zewnętrznym”.
Epilog
Jasnowidz z Ikaca, jeśli nawet pomylił się w marcu 1926 r. w swoich niektórych rachubach na przyszłość, to kroczył właściwą ścieżką. Dlaczego? Bo słusznie spoglądał na rozwój cywilizacji i doceniał jej dokonania, wyciągając w konsekwencji wniosek, że to dopiero początek prawdziwej rewolucji technologicznej i że ta rewolucja jest nieunikniona: „Wiek XIX był wiekiem wynalazków. Stulecie to obdarzyło nas koleją, statkiem parowym, autem, maszyną do pisania, fotografią, maszyną do szycia, maszyną drukarską, telegrafem bez drutu, kinematografem, promieniami Roentgena. Wszystkie te wynalazki spopularyzowały się niezmiernie szybko i obecnie przedstawiają się nam, jako coś zupełnie naturalnego. Wszystko to tak zrosło się z naszem codziennem życiem, że nie umielibyśmy sobie poprostu wyobrazić naszego życia bez tych wszystkich technicznych udoskonaleń. Chwilowe uszkodzenie jednego z tych wynalazków, odrazu hamuje bieg życia powszedniego”. Mimo wszystko ostatnie zdanie zapisane przez jasnowidza w tekście, że „warto będzie żyć w roku 2000”, wydaje się jednak problematyczne. Jak wiadomo niepohamowany rozwój cywilizacyjny, jak każda rewolucja, zaczyna pożerać własne dzieci…
Maciej Rysiewicz






