
Po zbrodniczym zamachu majowym Józef Piłsudski nie chciał być zakładnikiem lewicy (jak wiadomo PPS poparła zamach bez reszty) i uporczywie szukał poparcia po prawej stronie sceny politycznej II RP. Na względy Narodowej Demokracji Romana Dmowskiego nie mógł oczywiście liczyć, ale udało mu się porozumieć z obozem arystokracji i konserwatywnego ziemiaństwa, w tym z tzw. żubrami kresowymi.
Inicjatywa Stanisława Cata-Mackiewicza
Stanisław Mackiewicz, pseudonim „Cat”, urodzony 6 grudnia 1896 r. w Petersburgu, polski prawnik i pisarz, jeden z najsłynniejszych publicystów politycznych II RP, w latach 1922–1939 redaktor wydawanego w Wilnie dziennika „Słowo”, od zarania odzyskanej w 1918 r. niepodległości popierał Józefa Piłsudskiego.

Krwawy zamach majowy nie zmienił poglądów Cata, chociaż jako monarchista różnił się w poglądach z Marszałkiem. Cat uznawał Piłsudskiego za męża stanu i rzeź na ulicach Warszawy w maju 1926 roku (niestety) nie zraziła redaktora wileńskiego „Słowa” do Piłsudskiego. Stanisław Mackiewicz sympatyzował z konserwatywnym środowiskiem tzw. żubrów kresowych, tj. z przedstawicielami polskiego ziemiaństwa i arystokracji konserwatywnej. Nie mogło być inaczej, bo od 1922 r. 16. ordynat nieświeski Antoni Albrecht książę Radziwiłł finansował wileńskie „Słowo”, które publikowało artykuły o historii i współczesności Nieświeża. Sanatorzy Piłsudskiego bardzo zabiegali o poparcie polskich ziemian i Stanisław Mackiewicz wystąpił z inicjatywą zorganizowania spotkania Józefa Piłsudskiego z polską arystokracją na zamku Radziwiłłów w Nieświeżu. Do spotkania, które przeszło do historii jak tzw. Zjazd w Nieświeżu doszło 25 października 1926 r.

Jako oficjalny powód (pretekst) przyjazdu Marszałka a wówczas także premiera Rządu II RP Józefa Piłsudskiego do rodowej siedziby Radziwiłłów, podano odznaczenie orderem Virtuti Militari grobowca zmarłego adiutanta Naczelnego Wodza, Stanisława Radziwiłła, pochowanego w radziwiłłowskich dobrach. „Dzienni Białostocki” 27 października 1926 r. tak opowiedział o przyjeździe Piłsudskiego do Nieświeża: „NACZELNY WÓDZ SKŁADA HOŁD PROCHOM SWEGO BOHATERSKIEGO ŻOŁNIERZA NA RUBIEŻACH RZPLITEJ W PRASTARYM ZAMCZYSKU KRESOWEM RADZIWIŁŁOW”. Przypomnijmy! Stanisław Radziwiłł, ur. w 1880 r., ochotnik w wojnie polsko-bolszewickiej, dowódca Szwadronu Ziemi Mazowieckiej walczącego w składzie Frontu Litewsko-Białoruskiego, szef sztabu 7 Brygady Jazdy. Ciężko ranny w czasie bitwy pod Malinem. Zmarł 28 kwietnia 1920 roku.
Uczestnicy Zjazdu
Głównym gospodarzem spotkania w swojej rodowej rezydencji (na zamku w Nieświeżu) był ordynat nieświeski książę Antoni Albrecht Radziwiłł.

W przygotowanie Zjazdu zaangażowany był również książę Janusz Radziwiłł (lider Stronnictwa Prawicy Narodowej). Doborowe towarzystwo uświetnili książę Zdzisław Lubomirski, hrabia Roman Potocki, hrabia Artur Potocki, hrabia Maurycy Zamoyski, hrabia Jan Tyszkiewicz, książę Eustachy Sapieha, a także przedstawiciele rodów Czetwertyńskich (m.in. księżna Czetwertyńska), Chodkiewiczów i Platerów. Do Nieświeża przybyli także członkowie ówczesnego rządu i administracji państwowej – minister sprawiedliwości Aleksander Meysztowicz, minister reform rolnych Witold Niezabytowski oraz wojewoda nowogródzki Zygmunt Beczkowicz i oczywiście oficerowie z otoczenia Piłsudskiego, w tym major hrabia Emeryk Grabowski.
Toasty w relacji „Dziennika Białostockiego”
„Pierwszy powstał ordynat nieświeski Albrecht Radziwiłł wznosząc zdrowie Dostojnego Gościa i dziękując Mu za zaszczyt odwiedzin. Zkolei przemówił Janusz Radziwiłł.

Ten toast dał początek przemówieniom niezwykle doniosłym w treści. Witając Marszałka Piłsudskiego, potomka starego rycerskiego rodu kresowego, Janusz Radziwiłł mówił: – My obywatele wschodnich rubieży Rzeczypospolitej, Tobie, Panie Marszałku, Twemu rozumowi politycznemu, Twej dzielności zawdzięczamy szczęście należenia do Niepodległego Państwa Polskiego. – Kto wie, co z nami by było, gdyby nie Twa uparta wola zakreślenia szablą takich a nie innych granic polskiego Wschodu. Rozumiemy to, umiemy ocenić i bądź pewny, Panie Marszałku, że my, ziemiaństwo kresowe, gotowi jesteśmy śpieszyć Ci z pomocą w wielkim Twem dziele utrwalenia państwowości polskiej i wzmocnienia autorytetu władzy wykonawczej. Powstał Marszałek Piłsudski Krótko, z niezwykłą prostotą i serdecznością podziękował za przyjęcie, wznosząc toast za pomyślność rodu Radziwiłłów, który od wieków dawał Polsce mądrych doradców, dzielnych rycerzy, a ostatnio poświęcił na polu bitwy bohaterskiego rtm Stanisława Radziwiłła. Przemówienie Marszałka Piłsudskiego, przepiękne w swej treści i formie uczyniło niezwykłe wrażenie wśród obecnych. (…) Toast Eustachego Sapiehy, zakończony okrzykiem: „Niech żyje Józef Piłsudski!” wzbudził huragan długotrwałych oklasków i okrzyków”.
Rozłam w endecji
Jak widać po treści wygłoszonych toastów arystokracja polska stanęła murem po stronie Józefa Piłsudskiego i jego sanatorów. Polityczna misja Stanisława Cata-Mackiewicza przyniosła Marszałkowi bezapelacyjny sukces. Dlaczego? Przecież wielu członków „stronnictwa ziemiańskiego” otwarcie sympatyzowało z endecją i Romanem Dmowskim. Głównym powodem, dla którego część polskiej arystokracji poparła sanację było widmo zbliżającej się reformy rolnej. Ziemianami kierował partykularny interes; postanowili bronić swojego stanu posiadania, stąd to porozumienie z Piłsudskim podczas Zjazdu w Nieświeżu. Już niedługo później część ziemian poparła także Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem (BBWR) Józefa Piłsudskiego. Marszałek obiecał ziemianom stanowiska i pewien umiar w realizacji reformy rolnej. I reforma rolna, która od 1925 roku była de facto dobrowolna i taką miała pozostać.
Epilog
Sanacja nie okazała Stanisławowi Catowi-Mackiewiczowi szczególnej wdzięczności za skuteczną mediację dotyczącą porozumienia „stronnictwa ziemiańskiego” z Józefem Piłsudskim. Stanisław Cat-Mackiewicz, za krytykę polityki zagranicznej państwa oraz rządu, został 23 marca 1939 r. aresztowany i osadzony w obozie koncentracyjnym w Berezie Kartuskiej (w nakazie aresztowania wpisano „systematyczną krytykę rządu za pomocą sztucznie dorabianych argumentów i podrywanie zaufania narodowego do Naczelnego Wodza”), Cat spędził w obozie na szczęście tylko 17 dni, ale to wystarczyło, że sporządził potem wstrząsające relacje opisujące panujące w Berezie Kartuskiej rygory, szykany i przemoc. To jest już jednak temat na inne opowiadanie w przyszłości!
Maciej Rysiewicz

