Znakomita skuteczność, twarda defensywa i genialne asysty Jaya Threatta. BM Slam Stal Ostrów pod pełną kontrolą ograła w sobotnie popołudnie w Warszawie Legię, gromiąc ją ostatecznie aż 104:75. Zespół Łukasza Majewskiego jest zupełnie inną drużyną niż ta, która zaczynała sezon pod wodzą Jacka Winnickiego.
Trener Łukasz Majewski zakładał, że mecz z nieobliczalną Legią będzie trudny dla jego zespołu. Wiele miało zależeć od początku meczu i wejścia w spotkanie. Otwarcie dla ostrowian było wyśmienite. Zaczęli od prowadzenia 7:2 i 11:5. Później było 20:9. Ostatecznie po pierwszej kwarcie BM Slam Stal Stal wygrywała z Legią 22:13, a mogło być jeszcze wyżej, gdyby sędziowie zaliczyli efektowny wsad Daniela Szymkiewicza na koniec kwarty. Jay Threatt obsłużył kolegę kapitalną asystę, a ten zamiast rzucił piłkę, postanowił ją wsadzić do kosza i zrobił to ułamki sekund za późno.
W drugiej kwarcie BM Slam Stal kontrolowała mecz, momentami prowadząc nawet różnicą 15 punktów. Przyjezdni konsekwentnie grali piłkę pod kosz, gdzie brylował nie tylko Nikola Jevtović. Serb przeszedł od początku sezonu ogromną metamorfozę. Cierpliwie czeka pod koszem na genialne asysty Jaya Threatta, który momentami wchodzi również na znakomity poziom. Potrafi nie tylko rzucić z dystansu, ale także kapitalnie rozdziela piłki kolegom. Do przerwy rewelacyjnie grał Jarosław Mokros, który na stuprocentowej skuteczności rzucił 15 punktów. W ogóle statystyki Stal po 20 minutach gry imponowały. Skuteczność na 60 procentach budziła szacunek. Jay Threatt miał aż 8 asyst, a jego zespół prowadził z Legią 48:36.
Stołeczny zespół do przerwy pudłował z dystansu. Trafił zaledwie 1 na 11 prób za 3 punkty. Ostrowianom udało się zatrzymać lidera Legii, Michała Michalaka. Wykorzystał to Adam Linowski, który do przerwy miał na koncie 12 punktów.
W 28 minucie BM Slam Stal po trójce Jakuba Garbacza prowadziła już 67:49. Ostrowianie wyłączyli z gry liderów Legii. Wracali świetnie do obrony. Walczyli o każdą piłkę, a na dodatek mieli genialnego Jaya Threatta, który w całym meczu rozdał … asyst. Niesamowita była końcówka trzeciej kwarty. Najpierw za 3 trafił Daniel Szymkiewicz, a później w ostatnich ułamkach sekund przed syreną z własnej połowy trafił Przemysław Kuźkow. Po 30 minutach BM Slam Stal prowadziła 70:56.
W czwartej kwarcie ostrowianie już tylko kontrolowali mecz, gromiąc ostatecznie Legię 104:75. Wielkie słowa uznania dla całej drużyny. Wyróżnić należy oprócz wspomnianego Threatta, rewelacyjnie grającego Nikolę Jevtovicia, który popisał się efektownym double-double. Podwójną zdobycz punktową i zbiórek zaliczył także Jarosław Mokros. 24 punkty i 11 zbiórek to wynik na mecz numer jeden w tych rozgrywkach. Najlepszy mecz w sezonie zagrał także Jakub Garbacz, który trafił 6 na 7 rzutów z dystansu. Po drugiej stronie rozgrywający Legii Kahlil Dutes nie trafił żadnego z 11 rzutów z gry.
Martwić może jedynie kontuzja Przemysława Żołnierewicza, który w trzeciej kwarcie opuścił parkiet i już na niego nie powrócił. Oby nie było to nic groźnego, bo jest to gracz niezwykle ważny w układance trenera Majewskiego.
Legia Warszawa – BM Slam Stal Ostrów 75:104 (13:22, 23:26, 20:22, 19:34)
Legia: Milovanović 19, Michalak 14, Linowski 14, Pinder 8, Kuźkow 7, Nizioł 5, Matczak 4, Dukes 4, Motel 0, Sadowski0
BM Slam Stal: Mokros 24, Jevtović 19, Garbacz 18, Dambrauskas 14, Threatt 13, Szymkiewicz 9, Dylewicz 3, Żołnierewicz 2, Ryżek 2, Wiśniewski 0.






