
Radosław Torzyński – były prezydent Ostrowa – chce wrócić do polityki. Po kilku latach przerwy ubiegać się będzie o mandat radnego Ostrowa. Wystartuje z listy urzędującej prezydent miasta Beaty Klimek.
To z pewnością zaskoczenie dla wielu wyborców. Kojarzony z Platformą Obywatelską Radosław Torzyński tym razem wystartuje przeciwko kandydatom PO.
– Dobry program zasługuje na to, żeby poprzeć go merytoryczną pracą – tłumaczył współpracę z Beatą Klimek były prezydent Ostrowa. – W Ostrowie dzieje się dużo dobrego, a czasami oglądając sesję Rady Miejskiej mam wrażenie, że jest z tym źle. Ja się z tym nie zgadzam.
Radosław Torzyński, który w wyborach do Rady Miejskiej znalazł się na listach komitetu Beaty Klimek na pierwszym miejscu mówi, że chce wesprzeć obecną prezydent zgodną pracą chociaż zastrzega, że zgodność ta nie będzie bezkrytyczna.
– Rozmawiając z panią prezydent na temat mojego kandydowania byłem dość sceptyczny. Mam swoją wizję, stosunkowo silną osobowość, a z niektórymi sprawami mogę się po prostu nie zgadzać – mówi Radosław Torzyński. – Pani prezydent stwierdziła, że jest otwarta na tego typu dyskusje i po wymianie kilku zdań i różnic, o których nie chcę teraz mówić, stwierdziliśmy, że tak, że jest nam po drodze, bo zależy nam na dobru mieszkańców Ostrowa.
Były prezydent komplementował hasło wyborcze Beaty Klimek „Budujemy miasto dobre dla ludzi”.
– Ta pierwsza część mnie, jako architektowi, bardzo się podoba – mówi kandydat na radnego. – Tym bardziej miasto dobre dla ludzi. Pani prezydent pokazała, że relacje z mieszkańcami, widzenie potrzeb ostrowian w każdym wieku są dla niej ważne. Myślę, że będzie z tego dobre połączenie.
Oceniając program Beaty Klimek i szanse jego realizacji Torzyński mówił:
– Kadencja będzie trwała rok dłużej – to duży handicap. Jeśli po raz pierwszy od czasów prezydenta Kruszyńskiego udałoby się w Ostrowie, że byłaby to kontynuacja kadencji, to też trzeba pamiętać, że nie traci się czasu na rozruch, na przygotowanie, na ustawienie pewnych rzeczy. To jest bardzo cenna rzecz, dzięki której jest szansa, że większość programu uda się zrealizować. Jeśli nawet byłby zrealizowany tylko w 50%, to i tak byłaby wielka sprawa dla Ostrowa.
Radosław Torzyński chciałby, aby ostrowianie byli dumni ze swojego miasta.
– Chciałbym, żeby ostrowianie myśleli o Ostrowie tak, jak swego czasu zaczęli myśleć wrocławianie o Wrocławiu, bo mamy być z czego dumni. ■
Krzysztof Maciejewski
Więcej informacji na ten temat w wydaniu papierowym. Kurier w twoim kiosku od 18 września 2018r.





