Z kampanii napoleońskich do rodzinnej Turwi wrócił w 1814 roku. Miał wtedy zaledwie 27 lat i rangę pułkownika. Od 1806 roku był w służbie cesarza Napoleona, przeszedł kampanie: hiszpańską, austriacką, moskiewską i saską.
Gdy wrócił do Turwi, zastał ruinę gospodarczą i finansową, liczne długi zaciągnięte przez ojca utracjusza. Młody Dezydery postanowił z pułkownika stać się rolnikiem – znalazł nowe pole walki, może nawet dla niego trudniejszej.
Przyzwyczajony i wyszkolony do walki, o rolnictwie nie miał pojęcia, ukończył przecież szkołę wojskową, a nie rolniczą. Rozpoczął więc intensywną edukację, sprowadzał i czytał naukowe prace o rolnictwie i abonował pisma rolnicze, szybko stając się w tej dziedzinie okolicznym autorytetem. Był magnatem, baronem cesarstwa, potomkiem wielkiego rodu, ale nie prowadził życia typowego dla arystokraty, tylko życie skromne i oszczędne. Z frontu pałacu w Turwi kazał usunąć rodowy herb Dryja. W jego miejsce umieścić kazał zegar jako symbol mijającego czasu i przestrogę, że cenna jest każda minuta, którą należy spędzić na pracy, a nie na próżniactwie. Sprzedał wszystkie zbytkowne i luksusowe meble, wprowadził spartański styl życia.
W 1818 roku odbył rolnicze praktyki w najlepszych ziemskich posiadłościach Szkocji. Wrócił bogatszy o fachową wiedzę i zaznajomiony z najnowszą techniką rolną postawił na nogi zrujnowany majątek, powiększając go jeszcze o Manieczki, Brodnice i Szołdry. Sprowadził do Turwi nowoczesny sprzęt rolniczy: żelazny pług, młockarnię; zaprowadził meliorację gruntów, rozpoczął hodowlę rasowych koni, które kochał jako były szwoleżer, założył hodowlę owiec i rasowych krów. Jako pierwszy wielkopolski ziemianin uwłaszczył swoich chłopów.

Dwukrotnie jeszcze chwytał za broń – w powstaniu listopadowym i Wiośnie Ludów. W powstaniu listopadowym, w wojnie z 1831 roku już w randze generała brał udział w największych bitwach i w kampanii na Litwie. Razem z nim brał udział w walce Karol Marcinkowski – zarazem powstaniec i lekarz wojskowy. Tych ludzi z tak odmiennych stanów społecznych połączyła serdeczna przyjaźń i wspólna idea pracy. Za udział w powstaniu Dezydery Chłapowski został skazany na dwa lata twierdzy, konfiskatę dóbr, utratę praw publicznych. Tylko dzięki wstawiennictwu księcia Antoniego Radziwiłła, spowinowaconego z królem Prus1, król złagodził karę do roku twierdzy i wysokiej grzywny zamiast konfiskaty Turwi.
Jako więzień generał Chłapowski napisał podręcznik ,,O rolnictwie”. Po wyjściu z twierdzy wrócił na wieś i na nowo zabrał się do pracy ziemianina. Na długo przed narodzinami w Polsce idei pozytywistycznych, rozpoczął pracę organiczną jako drogę do odzyskania niezależności gospodarczej i w przyszłości wolności politycznej. W Turwi założył nielegalną szkołę rolniczą, ucząc „praktykantów” nie tylko nowoczesnego rolnictwa i hodowli, ale patriotyzmu i postawy obywatelskiej. Jednym z jego „studentów” był późniejszy działacz społeczny i znakomity rolnik – Maksymilian Jackowski, nazywany w Wielkopolsce „królem chłopów”.
Chłapowski pisywał artykuły do polskich czasopism, między innymi dla Ziemianina, był jednym z czołowych organizatorów Bazaru. W 1848 roku, mając już lat 60, włączył się w wydarzenia Wiosny Ludów, prowadził wojskowe szkolenia ochotników, wyposażał oddziały w konie i broń; w powstaniu czynnie walczyli jego syn Tadeusz i zięć Jan Koźmian na czele chłopów z Turwi i okolicznych ochotników. Po kolejnej już w swoim życiu militarnej klęsce Polaków, Chłapowski wycofał się z aktywnego życia politycznego, skupił się na gospodarowaniu w Turwi, pracy organicznej i działalności charytatywnej – zakładał szpitale, ochronki dla dzieci wiejskich, szkółki dla młodzieży.
Gdy u schyłku życia przekazał Turew synowi, odbył podróż szlakiem swojej młodości. Zmarł w sędziwym wieku 91 lat w 1879 roku, łącząc legendę napoleońską z romantycznym toposem walki zbrojnej i pracą pozytywisty. ■
Donata Dominik-Stawicka


