Nieudany pościg i porażka Ostrovii z Zagłębiem (foto)

0

3

Zdjęcie 3 z 23

Arged Rebud KPR Ostrovia w meczu z Zagłębiem Lubin zaprezentowała dwa oblicza. W pierwszej połowie gospodarze grali słabo i dlatego rywal zbudował sześciobramkową zaliczkę. W drugiej części rywalizacji drużyna dzielnie walczyła i była bliska odrobienia strat. Ostatecznie po nerwowej końcówce lepsi okazali się jednak goście, którzy wygrali 27:26.

reklama

Początek meczu należał do ostrowian i nic nie wskazywało na ich problemy. Arged Rebud KPR Ostrovia prowadziła 3:0. Spotkanie świetnie zaczął Marek Szpera, który zaliczył dwa trafienia.

Goście jednak szybko odrobili straty, bo gospodarze grali w osłabieniu po karach dla Krzysztofa Misiejuka i Marka Szpery. Od tego momentu pojedynek się wyrównał. Tak było do stanu 5:5. Wtedy nastąpił przestój w grze podopiecznych Macieja Nowakowskiego.

Pięć kolejnych bramek zdobyło Zagłębie i było 5:10. Niemoc Ostrovii przełamał Łukasz Gierak, ale miejscowi nie byli w stanie złapać właściwego rytmu. Ostrovia w pierwszej części gry marnowała wiele dogodnych sytuacji, a poza tym przeciwnik lepiej wykorzystywał okresy gry w przewadze. W pewnym momencie było już 16:8 dla gości. Ostatecznie po pierwszych 30 minutach Zagłębie prowadziło 16:10. Ostrovia potrzebowała zdecydowanie lepiej gry w drugiej połowie.

Tuż po przerwie gospodarze nie byli w stanie zbliżyć się do Zagłębia. Nadzieje odżyły po golu Patryka Marciniaka w 44 minucie rywalizacji. Goście prowadzili wtedy 21:18, ale ostrowianie nie byli stanie pójść za ciosem i przewaga rywali wzrosła znowu do sześciu bramek.

Ostrovia nie zamierzała jednak składać broni. Podopieczni Macieja Nowakowskiego zdołali zbliżyć się do Zagłębia na dwa gole. Po trafieniu z rzutu karnego Kamila Adamskiego było 26:24 dla Zagłębia, a chwilę później doskonałą szansą na kontaktową bramkę zmarnował Bartłomiej Tomczak. Co gorsza, w kolejnej akcji gola zdobyli goście i wydawało się, że ekipa z Lubina bez większych problemów dowiezie wygraną.

W końcówce gospodarze zaczęli bronić na całym boisku i było ich stać na jeszcze jeden zryw. Na piętnaście sekund przed końcem kolejny rzut karny na gola zamienił Kamil Adamski. Ostrovia przegrywała 26:27, ale miejscowym nie wystarczyło już czasu, by doprowadzić do remisu. Szkoda, bo pozostał duży niedosyt.

Arged Rebud KPR Ostrovia Ostrów – Zagłębie Lubin 26:27 (10:16)

Marek Szpera: Nie możemy na własnym parkiecie tak tracić punktów (wideo)

reklama