Piłkarze ręczni Arged Rebud KPR Ostrovii wrócili do rywalizacji w Orlen Superlidze po trzech tygodniach przerwy. Ostrowianie udali się w piątek do Głogowa i nie byli faworytem starcia z Chrobrym. Drużyna Macieja Nowakowskiego dzielnie walczyła, ale niespodzianki nie było. Gospodarze wygrali 36:31.

-Na pewno był to mecz walki. W niektórych momentach tego spotkania moja drużyna prezentowała się dobrze zarówno w obronie, jak i ataku – powiedział po spotkaniu trener ostrowian. I trudno nie przyznać mu racji.

reklama

Do przerwy jego zespół przegrywał różnicą czterech goli (10:14), ale w pewnym momencie Ostrovia była w stanie dojść rywala na dwa trafienia. – Być może, gdybyśmy to utrzymali, to później mecz wyglądałby inaczej – przyznał Nowakowski.

Po przerwie ostrowianie cały czas próbowali walczyć, ale trzeba obiektywnie przyznać, że głogowianie kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie. Poza tym problem Ostrovii polegał na tym, że nie wykorzystywała w piątkowym pojedynku momentów gry w przewadze.

Tym samym drużyna doznała siódmej porażki w tym sezonie. – Po przerwie też były momenty dobrej gry, ale w tych kluczowych zdarzały nam się błędy. Drużyna z Głogowa je wykorzystała i gratuluję jej wygranej. Przy okazji dziękuję naszym kibicom, którzy przyjechali nas wspierać – dodał trener Nowakowski.

Po jedenastu rozegranych meczach Arged Rebud KPR Ostrovia ma 12 punktów i plasuje się na jedenastym miejscu w tabeli Orlen Superligi. Kolejne spotkanie 15 listopada. Do 3mk Areny przyjedzie wtedy ekipa z Tarnowa.

KGHM Chrobry Głogów – Arged Rebud KPR Ostrovia 36:31 (14:10)

reklama