Prezes NIL po aferze w Szpitalu Południowym: „Lekarze bali się odezwać”

0

Lekarze mieli widzieć nieprawidłowości, ale bali się mówić. Tak wynika ze słów prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej dr Łukasza Jankowskiego, który ujawnił, że po wybuchu afery wokół Szpitala Południowego do NIL zgłaszają się medycy przyznający, iż obawiali się utraty pracy i losu osób, które wcześniej próbowały przeciwstawić się panującemu tam układowi. W tle są wstrząsające relacje o błędach medycznych i śmierci pacjentów na SOR-ze.

Wczoraj wieczorem odsłonięta została kolejna afera Szpitala Południowego. Dr Emil Jędrzejewski, jeden z sygnalistów z tej placówki opowiedział w rozmowie na żywo z Kanałem Zero o nieprawidłowościach i błędach, które doprowadziły do śmierci pacjentów na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, którym kierował młody lekarz i radny miejski KO Dawid Kacprzyk

reklama

-Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania. W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się letalnie – śmiercią – te słowa wypowiedziane przez dr Jędrzejewskiego, wstrząsnęły opinią publiczną.

Przed południem odbyła się konferencja prasowa Naczelnej Izby Lekarskiej. Prezes NIL, dr Łukasz Jankowski na początku swojego wystąpienia przyznał: „śledztwo wyjaśni, co mogło dziać się z pacjentami, bo to pacjenci powinni być na pierwszym miejscu, to do czego doprowadziło połączenie polityki z medycyną w tym konkretnym przypadku”.

-Od rana jestem w kontakcie z naczelnym Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej. Już kilka dni temu zostało wszczęte postępowanie w sprawie polityka lekarza, który jakoby miał dopuszczać się czynów w mojej ocenie nie tylko nielicujących z godnością zawodu, ale zagrażających bezpieczeństwu, zdrowiu i życiu pacjentów. Uzgodniliśmy z panem rzecznikiem, że analizuję materiał pod kątem złożenia z art. 77 wniosku do sądu lekarskiego o zawieszenie prawa wykonywania zawodu na czas trwania postępowania panu doktorowi ze Szpitala Południowego. Mamy silne przekonanie, że każdy z zarzutów musi zostać wyjaśniony, a mając na pierwszym miejscu bezpieczeństwo pacjentów, nie możemy dopuścić do tego, żeby takie zdarzenia dalej mogły mieć miejsce – podkreślił.

Jankowski wskazał: „jednocześnie apeluję dzisiaj do prokuratury o jak najszybsze wszczęcie postępowania w tej sprawie i przeprowadzenie rzetelnego dochodzenia, wyjaśnienie sprawy. Te zarzuty, które się pojawiły, przekraczają możliwości odpowiedzialności dyscyplinarnej, bo są po prostu zarzutami stricte karnymi zagrożonymi sankcjami, które z tego wynikają. Ja mogę tylko zaapelować do pacjentów… Patrzcie na tą sytuację, bardzo was prosimy, jako na pewną patologię na styku polityki i świata lekarskiego. To nie jest tak, że wszyscy lekarze w ten sposób podchodzą do pacjentów. Trudno mi jest dobierać słowa, ale kiedy słyszymy o tym, że lekarz podchodził do pacjenta jak do fantoma, że lekarz sprawił, że pacjent został bez nadzoru, to trudno znaleźć słowa. Pozostaje pewna bezsilność, pozostaje pewne zdruzgotanie”.

-Jestem przekonany, że 99,9 proc. lekarzy dzisiaj walczy o zdrowie i życie pacjentów i trzyma na barkach niewydolny system, a ten maleńki odsetek lekarzy, którzy nie rozumieją, czym jest nasz zawód, musi być z tego zawodu po prostu usunięty, a sprawa być dogłębnie wyjaśniona. Dziękuję od rana wszystkim lekarzom, którzy zgłaszają się do Naczelnej Izby Lekarskiej, piszą, przeważają głosy bezsilności. Co teraz będzie? Jak odbudować zaufanie pacjentów do lekarzy? Rozumiemy naszych pacjentów, a z drugiej strony przekonanie, dzisiaj na taki SOR, upolityczniony do upolitycznionego miejsca, może trafić każdy. Ta sprawa dotyczy każdego, również nas, lekarzy może trafić ktoś z naszych rodzin, możemy trafić my sami. W związku z tym ta patologia musi się skończyć. – wezwał.

źródło: niezalezna.pl

reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj