Tasomix Rosiek Stal przegrała we własnej hali z Dzikami Warszawa. Po tym spotkaniu głos zabrał trener Andrzej Urban, który wskazał przyczyny porażki swojego zespołu. Poza tym szkoleniowiec Ostrowian miał spore zastrzeżenia do pracy sędziów.
Przypomnijmy, że ekipa ze stolicy wygrała w 3mk Arenie 83:73. Spotkanie rozstrzygnęło się w końcówce. Goście byli lepiej dysponowani i odnieśli 17. zwycięstwo w obecnym sezonie. Dla “Stalówki” była to natomiast 13. przegrana.
-Nasz rywal zasłużył na gratulacje, bo mimo wielu meczów w nogach i tak zwyciężył. Jeśli chodzi o nas, to trudno jest wygrać, jeśli drużyna zdobywa poniżej 80 punktów. W ostatnich spotkaniach mamy pod tym względem problem. Dziś tylko w pierwszej kwarcie rzuciliśmy ponad 20 punktów – powiedział podczas pomeczowej konferencji prasowej trener Tasomix Rosiek Stali Andrzej Urban.
-Dziki to ofensywny zespół, który zwykle zdobywa ponad 90 punktów. Dziś było ich znacznie mniej, więc trudno było zrobić więcej. Trzeba jednak prezentować się lepiej w ataku, a na ten element składa się wiele czynników. W naszym przypadku szkoda kontuzji Michała Pluty, który otwierał grę. Czasami nie było tego widać w statystykach, ale kreował pozycje i przewagi dla reszty zespołu. Trochę nam tego obecnie brakuje. Pracujemy i próbujemy to zmienić, ale nie jest łatwo – podkreślił trener.
Urban zwrócił również uwagę na pracę sędziów, którzy podjęli w sobotę wiele kontrowersyjnych decyzji. Zdenerwowaniem na niektóre gwiazdki reagował nie tylko szkoleniowiec, ale wszyscy zgromadzeni w hali kibice.
-To było trochę rwane spotkanie. Nie da się uciec od tego, że nie było równej linii sędziowania. Panowie zapewne obejrzą poszczególne sytuacje i wytłumaczą się, ale jest jeszcze coś takiego jak czucie gry i tego według mnie zabrakło. Nie wiem, czy kiedyś byłem zdenerwowany na sędziów tak jak dziś. Zapewne tak, ale dziś to samo czuła cała hala. Oczywiście, powinniśmy się zająć grą, ale musimy pamiętać, że na złapanie odpowiedniego rytmu ma wpływ wiele czynników – wyjaśnił.
Przegrana z Dzikami nieco komplikuje sytuację ostrowskiego zespołu, który w końcówce rundy zasadniczej walczy o udział w fazie play-off i play-in. – Mieliśmy w tym sezonie różne momenty. Przed początkiem rozgrywek bralibyśmy taki bilans w ciemno, bo prawie zawsze gwarantował on udział w fazie play-off. Teraz wiemy, że nie wystarczy to na play-in. Mamy przed sobą dwa spotkania. Dodam też, że zabrakło mi nie tylko w zespole, ale i na trybunach radości z grania. Pamiętam spotkania z Treflem i Śląskiem. Wtedy po każdym punkcie hala dodawała skrzydeł. Od dwóch trzech meczów trochę tego brakuje. To nie tak, że nam to przeszkadza, ale jest większa presja. Jako zawodowcy musimy sobie z nią radzić. Na szczęście nic nie jest jeszcze stracone. Nie poddamy się i nie odpuścimy bez walki – podsumował Urban.


