Pamiętają Państwo serię książeczek dla dzieci Poczytaj mi, mamo? Myślę, że obok Tygrysów, była to jedna z najbardziej popularnych serii ukazujących się w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Dziś statystycy informują, że Polak czyta przeciętnie cztery książki rocznie. Czy wśród nich znajduje się Traktat o funkcjonowaniu UE?

Pierwsze spotkanie z Traktatem o funkcjonowaniu Unii Europejskiej to zaskoczenie jego obszernością. Polska wersja pisana standardową czcionką liczy sobie 344 strony. Już sama objętość odstrasza. Pomogę więc w ramach akcji Poczytaj mi, Krzysiu.

reklama

O ile nad objętością możemy przejść do porządku dziennego, o tyle już sam początek Traktatu powinien być dla każdego Polaka co najmniej powodem do niepokoju, jeśli nie od razu żądaniem od polityków rozpoczęcia procedury Polexitu. Popatrzmy. Tytuł I. Kategorie i dziedziny kompetencji Unii. Artykuł 2, punkt 1.

„Jeżeli Traktaty przyznają Unii wyłączną kompetencję w określonej dziedzinie, jedynie Unia może stanowić prawo oraz przyjmować akty prawnie wiążące, natomiast Państwa Członkowskie mogą to czynić wyłącznie z upoważnienia Unii lub w celu wykonania aktów Unii”.
Czy mieli Państwo świadomość tego, że wystarczy, by Unia wpisała sobie wyłączną kompetencję do czegokolwiek, by każde polskie czynności podejmowane w danej dziedzinie stawały się automatycznie naruszeniem unijnego prawa? To natomiast, jak znamy z doświadczenia, kończy się zwyczajowo nałożeniem na Polskę kar finansowych lub blokowaniem należnych Polsce pieniędzy.

Tymczasem polski Kodeks Karny w art. 191. § 1. stanowi: „Kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.” Czy zmuszanie Polski do przyjęcia rozwiązań prawnych, których nie chcemy wprowadzać, nie jest przypadkiem łamaniem cytowanego przepisu? Inaczej: czy nie jest to najnormalniej nieetyczny szantaż?

Czytajmy dalej. Ta sama strona, ten sam artykuł. Punkt 4. „Zgodnie z postanowieniami Traktatu o Unii Europejskiej Unia ma kompetencję w zakresie określania i realizowania wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, w tym stopniowego określania wspólnej polityki obronnej.”

Czyli jaki jest kierunek? Polskę na granicy z Białorusią w przyszłości bronić będą chłopcy z Reichu? Wojskiem Polskim z ciepłego fotela przy brukselskim biurku zarządzać będzie jakiś francuski lub niemiecki generał albo nawet generałka?

Artykuł 3 pkt. 1b określa, że Unia ma wyłączne kompetencje w ustanawianiu reguł konkurencji niezbędnych do funkcjonowania rynku wewnętrznego. Rozumieją teraz Państwo, gdzie są polskie stocznie czy polskie cukrownie? Rozumieją teraz Państwo dlaczego Polacy w swoim własnym kraju mają problem z połączeniem w jedną całość dwóch polskich firm?

Przypomnę. Jesteśmy dopiero na pierwszej stronie Traktatu, a ja mam już dość… Uciekajmy z tej Unii! Ważne jest tylko NATO. Status, jaki ma dziś Norwegia, jest naprawdę wystarczający.

Na zakończenie jeszcze raz coś z samego początku. Artykuł 8. „We wszystkich swoich działaniach Unia zmierza do zniesienia nierówności oraz wspierania równości mężczyzn i kobiet.” Ciekawe. Unia zamierza zrównać mężczyzn i kobiety. A pozostałe płcie? To skandal! Jak można zapomnieć o 54 płciach? Dobra, teraz żartowałem! Reszta była, niestety, na poważnie i wcale nie do śmiechu. Żebyśmy kiedyś nie obudzili się z ręką w nocniku.

Krzysztof Maciejewski

reklama