– To nie były łatwe decyzje – mówi Mariusz Staszewski po transferze definitywnym Jakuba Poczty do Texom Stali Rzeszów i wypożyczeniu Filipa Seniuka do Betard Sparty Wrocław. Szkoleniowiec Arged Malesy przekonuje jednak, że klub nie miał innego wyjścia.

Zainteresowanie młodzieżowcami Arged Malesy od dłuższego czasu jest ogromne. Kluby, które mają problemy z zestawieniem formacji juniorskiej, cały czas chwytają za telefon i wykręcają numer do Mariusza Staszewskiego, by wypożyczyć któregoś z młodzieżowców. – Fakty są takie, że jak na klub najgorzej szkolący w Polsce, mamy całkiem pokaźną nadwyżkę juniorów. Aż boję się pomyśleć, co dzieje się w innych ośrodkach, które dostały nagrody za szkolenie. Tam musi być po 30 młodzieżowców – mówi nam szkoleniowiec ostrowian.

reklama

Na niektóre z propozycji Staszewski musiał przystać. Przy tak dużej liczbie juniorów nie ma bowiem możliwości, by wszyscy nadal rozwijali się w Ostrowie Wielkopolskim.

W związku z tym już kilka tygodni temu do Poznania wypożyczony został Kacper Grzelak. Poza tym w ostatnich dniach doszło do transferu definitywnego Jakuba Poczty, który trafił do Texom Stali Rzeszów. Z kolei Filip Seniuk przenosi się na wypożyczenie do Wrocławia. Betard Sparta będzie mieć też opcję pierwokupu tego utalentowanego zawodnika.

-Jeśli chodzi o Jakuba Pocztę, to decyzja została podjęta przede wszystkim z myślą o nim. Proszę mi wierzyć, że transfer definitywny to dobrze przemyślany ruch. Należy pamiętać, że zawodnik, który idzie na roczne wypożyczenie, jest traktowany nieco inaczej niż swój. Doszliśmy zatem do porozumienia z rzeszowskim klubem, że będzie lepiej, jeśli stanie się ich żużlowcem. Uważam, że na tym skorzysta i będzie się rozwijać – komentuje Mariusza Staszewski.

-Jeśli chodzi natomiast o Filipa Seniuka, to warto pamiętać, że jest z Wrocławia. Częste dojazdy na treningi w jego przypadku byłyby problematyczne. Zdarzało się, że ojciec nie mógł z nim przyjeżdżać, więc czasami u nas po prostu bywał. Poza tym dochodzi Paweł Sitek i znowu będziemy mieć dwóch zawodników za dużo na DMPJ. Jednego z tych najmłodszych musieliśmy wypożyczyć i wybór padł na Filipa ze względów logistycznych. W ten sposób ułatwiamy mu życie – zaznacza trener.

Staszewski nie ukrywa, że rozstania z wychowankami są dla niego trudne. – Niektórych szkoliłem od dzieciaka. Byli uczeni przeze mnie wszystkiego, nawet ruszania motocyklem. Takie ruchy są jednak naturalne. Niektórych nadal holuję, a inni muszą wyfrunąć, bo przy takiej nadwyżce nie jesteśmy w stanie wszystkim zapewnić startów. Nawet w DMPJ musieliby jeździć na zmianę, a to nie ma wielkiego sensu, bo cofaliby się w rozwoju. Nie ma zatem innej drogi. Poza tym trzeba pamiętać o kosztach. Utrzymanie dziewięciu młodzieżowców nie byłoby możliwe – wyjaśnia Staszewski.

Warto również dodać, że klub planuje kolejne wypożyczenia juniorów, bo nadal jest ich zdecydowanie za dużo. Decyzje będą jednak zapadać już w przyszłym roku. – Przypuszczam, że jeszcze coś się wydarzy, ale dojdzie do tego już bliżej startu sezonu. Mogę powiedzieć, że plan jest taki, by w klubie zostało sześciu juniorów, ale ten szósty będzie wypożyczony do jakiejś innej ekipy na rozgrywki DMPJ. Uważam, że takie rozwiązanie byłoby najbardziej optymalne i pewnie będziemy do tego dążyć. Kolejne wypożyczenia to już jednak tematy na wiosnę – podsumowuje Mariusz Staszewski.

reklama