-Gdybyśmy wykorzystali połowę stuprocentowych sytuacji do rzucenia bramek, które spudłowaliśmy, pokonalibyśmy Śląsk Wrocław – mówili po meczu zgodnym chórem zawodnicy Szczypiorniaka Gorzyce Wielkie, którzy w sobotni wieczór we własnej hali ulegli Śląskowi Wrocław 25:32.
Szczypiorniak pierwszy raz po długiej przerwie wreszcie zagrał w miarę optymalnym składzie. Wrócił do gry przede wszystkim Paweł Adamczak, który nie tylko dokłada swoją cegiełkę w ataku, ale także daje dużo dobrego w defensywie.
Po 7 minutach był remis 3:3. Później jednak faworyzowany Śląsk Wrocław rzucił pięć bramek z rzędu i odskoczył po kwadransie na 8:3. W dalszej części pierwszej połowy meczu wyżej notowany zespół z Wrocławia jeszcze powiększył przewagę i wygrywał do przerwy 15:8. Szczypiorniak dochodził do sytuacji rzutowych, ale nie potrafił ich wykorzystywać.
–Obijałem dziś słupki i nie mogłem się wstrzelić – ubolewał Paweł Dutkiewicz, który i tak zapisał na swoim koncie 8 trafień. W drugiej połowie przewaga Śląska oscylowała w granicach 6-9 bramek. Szczypiorniak maksymalnie zbliżył się na pięć trafień. W 46 minucie po bramce Pawła Piosika było tylko 24:19 dla przyjezdnych.
Dziesięć minut później Śląsk po serii kontrataków prowadził już 30:20, by ostatecznie zwyciężyć 32:25. Dla Szczypiorniaka to szósta porażka z rzędu. – Ten mecz to jednak promyczek nadziei, że potrafimy grać dobrze. Był to jeden z lepszych naszych meczów w tej lidze. Niestety, zawiodła skuteczność – podsumował Krzysztof Dutkiewicz.
Szczypiorniak Gorzyce Wielkie – Śląsk Wrocław 25:32 (8:15)
Szczypiorniak: Cieślak, Marciniak – Pernak 1, Piosik 1, Adamczak 3, Jaruzel, Aleks 1, Jedwabny 4, Przyszlak, K.Dutkiewicz 7, P.Dutkiewicz 8, Olszyna.
















