Odpuści starty w Anglii w piątki i soboty, by nie musieć na wariackich papierach podróżować na mecze w Ostrowie. Po jednym z lepszych sezonów w karierze, wierzy, że wciąż może być lepszy, a w jego przypadku żużlowe życie rozpocznie się na dobre dopiero po trzydziestce. Duńczyk Nicolai Klindt chce być nadal liderem Arged Malesa TŻ Ostrovia, ale także jednym z czołowych żużlowców Nice 1. LŻ. Na arenie międzynarodowej myśli o awansie do finałów SEC, a także zamierza powalczyć o przepustkę do Grand Prix 2020. Dla ostrowskich kibiców najważniejsze jest, by był nadal tak skuteczny w polskiej lidze.

Miło cię ponownie widzieć w Ostrowie. Jesteś zadowolony z faktu, że przedłużyłeś kontrakt?

reklama

– Jasne, że tak. Jestem zadowolony. Niedawno byłem na dwutygodniowych wakacjach. Miło było odpocząć po ciężkim i długim sezonie. Ostatnie zawody odjechałem w Anglii 28 października. Później miałem kilka dni wolnego. Poleciałem do Danii spotkać się z moimi sponsorami. W sumie po zakończeniu sezonu miałem nadal sporo obowiązków. Wypocząłem dopiero na wakacjach. Teraz skupiam się już na treningach i planowaniu na kolejny sezon.

Rozpocząłeś już zimowe przygotowania do sezonu?

– Owszem, ale nie są to jeszcze może jakieś intensywne treningi. Cały czas jednak się ruszam i nie ma niebezpieczeństwa, że przytyję. Nawet podczas wakacji oprócz odpoczynku znalazłem czas na ruch. Teraz wracam do swojego domu w Anglii i rozpocznę przygotowania już na sto procent.

Poprzedni sezon był dla ciebie bardzo dobry. Można powiedzieć, że jeden z lepszych w twojej karierze. Co zrobić, żeby go powtórzyć, a może sprawić, by był jeszcze lepszy?

– Jeśli powtórzyłbym sezon 2018 w przyszłym roku, byłoby dobrze. Wierzę, że mogę pojechać jeszcze lepiej. Gdybym w to nie wierzył, podpisałbym może kontrakt w którymś z klubów drugiej ligi. Jestem przekonany, że jestem w stanie zaprezentować podobną, a nawet lepszą formę niż w poprzednim sezonie.

Pierwsza liga będzie do tego idealnym miejscem…

– Dokładnie. Stąd też podpisałem nowy kontrakt w ostrowskim klubie. Gdybym w to nie wierzył, nie stawiałbym sobie nowych, ambitnych celów. Wiem, że mogę zrobić kolejny krok do przodu w mojej karierze. Niektórzy mówią, że jestem już stary.

30 lat i stary? To co ma powiedzieć Greg Hancock…

– Dobre, ale naprawdę nie czuję się staro, a wręcz przeciwnie. Myślę, że przeżywam drugą młodość. Jestem gotowy na rywalizację i nie mogę się już doczekać kolejnego sezonu. Wierzę, że będzie jeszcze lepszy od minionego.

Patrząc na twoją karierę, kluczem będzie zdrowie i bezkontuzyjna jazda. Jeśli jesteś zdrowy, potrafisz być skuteczny…

– Oczywiście. Minęły już praktycznie dwa lata od czasu, gdy odniosłem kontuzje. Teraz ze zdrowiem jest wszystko w porządku i udowadniam, że będąc w pełni sił, potrafię być skuteczny. Podstawa to ciężki treningi zimą. Przed rokiem naprawdę mocno pracowałem na to, by jeździć tak dobrze w sezonie 2018. Zamierzam powtórzyć sprawdzone metody, które zaowocowały w tym roku. Miałem szybkie silniki, czułem się świetnie i punktowałem. Oczywiście nie zamierzam powielić wszystkiego jeden do jednego. Żeby nie stać w miejscu, trzeba się rozwijać i wprowadzać jakieś nowinki.

Na przykład?

– W Anglii będę miał nowego trenera od przygotowania fizycznego. Mieszka niedaleko mnie i będę miał możliwość trenowania pod jego okiem. Mam nadzieję, że da to jeszcze lepsze efekty.

W ilu ligach zamierzasz wystartować?

– Na razie mam podpisane kontrakty w Lejonem w Szwecji, Ostrowie w Polsce oraz Holsted w Danii. Wkrótce podpiszę nowy kontrakt w Anglii. To jeszcze nieoficjalna wiadomość, ale myślę, że ci, którzy interesują się moją karierą, wiedzą, gdzie mogę wylądować.

Czyli znowu będziesz zapracowany?

– Owszem. Podobnie zresztą, jak w roku 2018, kiedy startowałem w dwóch ligach w Anglii. Teraz będzie jednak i układam kalendarz w ten sposób, by nie jeździć w soboty w Anglii. Chciałbym w piątku lub soboty pojawiać się w Ostrowie na treningach, by jak najlepiej przygotować się do każdego meczu. Po drugie istotne jest, by wyspać się porządnie przed niedzielnymi meczami, a nie zmrużyć oko dwie czy trzy godziny w samolocie. Owszem, dałem radę tak funkcjonować w sezonie 2018 i przynosiło to niezły efekt punktowy. Myślę jednak, że kiedy będę wyspany. Kiedy będę mógł zjeść o normalnych porach, zaprocentuje to na mojej dyspozycji. Kiedy jest się zmęczonym, niewyspanym, to nie zawsze funkcjonuje się na sto procent.

Widzę, że wyciągnąłeś wnioski z roku 2018, kiedy to nie zdążyłeś na jeden z meczów w Polsce właśnie przez to, że podróżowałeś prosto z Anglii w niedzielę rano?

– Rzeczywiście, zdarzyła mi się taka niemiła przygoda, kiedy mój lot opóźniano w nieskończoność i w efekcie do Ostrowa dotarłem po meczu mojej drużyny.

W przyszłym sezonie będziesz jednym z kluczowych zawodników ostrowskiej drużyny i nie będzie cię miał kto zastąpić…

– Zdaję sobie z tego sprawę, że będziemy jeździć w wyższej lidze, stąd też m.in. podchodzę do tego inaczej i będę chciał jeździć wypoczęty, a wcześniej potrenować na swoim domowym torze. Chcę wyeliminować do minimum jakieś wypadki losowe, które mogłyby mi uniemożliwić dotarcie na czas na mecz. Mam nadzieję, że nic takiego mnie już nie spotka, a podstawa to tak jak wspomniałem, brak meczów w sobotę w Anglii.

Jak podoba ci się nowy zespół TŻ Ostrovia?

– Wydaje mi się znacznie mocniejszy niż w poprzednim sezonie. Mamy Tomasza Gapińskiego i Grzegorza Walaska, jest Aleksandr Łoktajew oraz Sam Masters. Australijczyk jeździł przecież w Ostrowie w 2017 roku i prezentował się wyśmienicie. Oczywiście jesteśmy mocni na papierze, ale na papierze nie wygrywa się żadnego meczu. Wszystko rozstrzyga się na torze. Patrząc na inne zespoły, nie widzę żadnego słabeusza w Nice 1. LŻ. Większość drużyn jest mocna i dobrze zbilansowana. My jednak też mamy fajny zespół.

Co będzie zatem kluczowe do tego, by spokojnie utrzymać się w Nice 1.LŻ?

– Kiedy rozmawialiśmy o moim nowym kontrakcie z trenerem Staszewskim i prezesem Strzelczykiem, podkreślaliśmy, że podstawa to wygrywanie meczów u siebie. Wydaje mi się, że jesteśmy w stanie wygrywać. W poprzednim sezonie u siebie odnosiliśmy łatwe zwycięstwa. Wygrywaliśmy także na wyjazdach. W pierwszej lidze będzie o to ciężko, dlatego też tak istotne są zwycięstwa we wszystkich meczach u siebie i spróbowanie wywalczyć kilka bonusów. Nie sądzę, że inne kluby są jakoś szczególnie mocniejsze od nas. Pewnie, że niektóre zespoły się wzmocniły. Orzeł Łódź pozyskał na przykład Rafała Okoniewskiego. To świetny zawodnik, ale kiedy jeździliśmy przeciwko jego drużynie z Piły w barażach, niczego specjalnego nie prezentował. Wszystko rozstrzygnie się na torze. Teraz nie ma co spekulować, kto jest mocny, a kto spadnie. Zapowiada się bardzo ciekawy sezon i oby atmosfera w zespole była podobna do tej z poprzedniego sezonu. (m)

reklama