W sobotę o godzinie 16:30 Arged Malesa podejmie H. Skrzydlewska Orła w ramach piątej kolejki Metalkas 2. Ekstraligi. Ostrowianie są zdecydowanym faworytem, bo zmierzą się z zespołem, który nie wygrał jeszcze ani jednego meczu i jest obecnie uważany za głównego kandydata do spadku. Poza tym w drużynie z Łodzi panuje bardzo zła atmosfera.
Orzeł przegrał do tej pory wysoko w Rzeszowie i Bydgoszczy, a także uległ na własnym torze ekipom z Poznania i Rybnika. Szczególnie bolesna jest porażka z #OrzechowaOsada PSŻ-em, bo to główny rywal w kontekście walki o utrzymanie. Poza tym zmartwieniem dla łodzian jest atmosfera w drużynie, co ma efekt z decyzjami podjętymi jeszcze przed pierwszym meczem.
Najbliższy rywal Arged Malesy ma nadwyżkę seniorów, co oznacza rywalizację o miejsce w składzie. Łodzianie jeszcze przed pierwszym meczem w Rzeszowie ogłosili, że co spotkania będą zmieniać najsłabszego zawodnika. W środowisku żużlowym od początku nie brakowało głosów, że to skończy się katastrofą dla ekipy prowadzonej przez trenera Macieja Jądera.
-Ta zasada od początku była dziwna. W żużlu nie można mierzyć wszystkiego liczbą zdobytych punktów, a już na pewno nie tylko na bazie jednego wyjazdowego meczu. Błąd został popełniony już przed pierwszym spotkaniem. Poza tym klub nie dotrzymał słowa, bo Luke Becker zapunktował najgorzej w Rzeszowie, ale nie został odsunięty od kolejnego pojedynku. Umowa społeczna została złamana. To wygląda trochę tak, jakby łodzianie nie zakładali, że najsłabszy może okazać się ich lider. Poza tym żużel jest naprawdę złożoną dyscypliną sportu. Jason Doyle zaczął kiepsko sezon w PGE Ekstralidze, a teraz jest liderem Grand Prix. Gdyby ten zawodnik jeździł w Łodzi, to być może by… nie jeździł, bo nie zostałby wystawiony do składu po pierwszym nieudanym meczu. Na początku rozgrywek jest duża dynamika i wszystko potrafi zmienić się z dnia na dzień. W związku z tym nie powinno wprowadzać się takich zasad. Trzeba patrzeć na wszystko szerzej – mówi żużlowy ekspert Jacek Frątczak.
W ocenie byłego menedżera H. Skrzydlewska Orzeł to modelowy przykład, jak nie należy zarządzać drużyną żużlową. – Widać, że w Łodzi mamy obrażonych zawodników. To wynika z tego, że ktoś ogłosił zasady i ich nie realizował. Te zasady wprawdzie były złe, ale jeszcze gorszy jest brak konsekwencji. To powoduje, że żużlowcy są sfrustrowani, brakuje im chęci współpracy i motywacji. Trudno się umiera za drużynę, kiedy jest poczucie niesprawiedliwego traktowania. Poza tym robienie z treningów Grand Prix i organizowanie tam walki o skład do mnie nie przemawia. To się jeszcze nigdzie nie sprawdziło. Problemów w Łodzi jest zatem naprawdę wiele – dodaje.
Na mecz w Ostrowie łodzianie zdecydowali się na odsunięcie od składu Oskara Polisa. To oznacza, że formację seniorską stworzą: Oliver Berntzon, Tomasz Gapiński, Luke Becker, Daniel Kaczmarek i Benjamin Basso. Zdecydowanym faworytem będzie Arged Malesa. Niektórzy nie zastanawiają się, czy ostrowianie wygrają to spotkanie, ale jak wysokie będą rozmiary ich zwycięstwa.
-Sukcesem Orła byłoby zdobycie w Ostrowie 40 punktów. To będzie trudne, ale ten zespół ma potencjał, by tak pojechać. W zespole jest kryzys, ale z drugiej strony są też zawodnicy, którzy doskonale znają ostrowski tor, bo startowali na nim przez wiele lat. To może być jakiś atut – podsumowuje Jacek Frątczak.
Przypominamy, że sobotni mecz w Ostrowie Wielkopolskim został zaplanowany na godzinę 16:30. Zachęcamy do pojawienia się na stadionie i wspierania żużlowców Arged Malesy.






