Stadnina Kwileckich w Dobrojewie (powiat szamotulski). Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości do księgi stadnej stadniny Franciszek Kwilecki wpisał motto „W imię Boga i Ojczyzny – praca poświęcona kawalerii polskiej”. W II RP stadnina Kwileckich w Dobrojewie była jedną z najznamienitszych w Polsce. Stado Kwileckich w 1927 r. liczyło 333 konie. Foto - NAC

Konie w II Rzeczypospolitej, jako główna siła pociągowa, były fundamentem gospodarki, transportu i wojskowości. Konie były nieodłączną częścią krajobrazu i kultury II RP i odegrały kluczową rolę w polskiej tradycji szlacheckiej, chłopskiej, wojskowej a także sportowej. Zdecydowana większość koni (ponad 3 miliony) była wykorzystywana w dwudziestoleciu międzywojennym w gospodarstwach chłopskich. Konie pracowały w polu, przy transporcie płodów rolnych oraz w gospodarstwie domowym.

Hodowla i hodowcy

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r., pogłowie koni wynosiło 3 495 685 sztuk. Wojny o utrzymanie niepodległości, prowadzone przez II RP na wszystkich granicach państwa, w tym przede wszystkim wojna polsko-bolszewicka, spowodowały wielkie straty w krajowym stadzie i w 1922 r. pogłowie koni zmalało do 3 289 911 sztuk. Pogłowie koni należało odbudować. W 1919 r. powołano do życia Zarząd Stadnin Państwowych, w skład których weszły 3 stadniny państwowe: Janów Podlaski, Kozienice i Racot, a także 8 państwowych stad ogierów: w Janowie, Łącku, Bogusławicach, Drogomyślu, Sądowej Wiszni, Gnieźnie, Sierakowie i Starogardzie. Na czele Zarządu Stadnin Państwowych stanął Fryderyk Jurjewicz (1869-1929), wybitny hodowca koni, który doświadczenie branżowe zdobył w carskiej Rosji jako zarządca stadnin koni krwi angielskiej (m. in.) w Petersburgu i Odessie.

reklama
Fryderyk Jurjewicz, dyrektor Departamentu Hodowli Koni Ministerstwa Rolnictwa i Dóbr Państwowych, prezes Komitetu ds. Wyścigów Konnych. Był twórcą, protektorem i członkiem honorowym Towarzystwa Hodowli Konia Arabskiego

Trudną do przecenienia zasługą Jurjewicza było ocalenie podczas wojny polsko-bolszewickiej materiału stadnego koni krwi angielskiej (ogiery i matki z przychówkiem), wywiezionego z terenów polskich podczas I wojny światowej do Rosji. Jurjewicz sobie tylko znanym sposobem przyprowadził do Polski 252 konie. Transport zwierząt zorganizowano pod koniec 1920 r. w niekorzystnym terenie i tylko nocą. Wojska bolszewickie atakowały ten koński konwój, ale bezskutecznie i konie dotarły szczęśliwie do stadniny w Wygodzie (Janów Podlaski). Po wojnie polsko-bolszewickiej uratowane przez Jurjewicza zwierzęta stadne i wyścigowe były podstawą hodowli koni krwi angielskiej w niepodległej Polsce.

Aleksander Maria Dzieduszycki (1874-1949), prezes Towarzystwa Hodowli Konia Arabskiego w Warszawie, członek Zarządu Towarzystwa Zachęty do Hodowli Koni w Polsce, założyciel i członek zarządu Towarzystwa Międzynarodowych i Krajowych Zawodów Konnych w Polsce. 

Podobnie wybitną role dla polskiej hodowli koni odegrali Aleksander Dzieduszycki i Stanisław Pohoski (1894-1944), którym należy przypisać także świetność i sławę stadniny w Janowie Podlaskim. Dzieduszycki z Pohoskim w 1926 r. założyli Towarzystwo Hodowli Konia Arabskiego, które w tym samym roku wydało Polską Księgę Stadną Koni Arabskich. Stanisław Pohoski, pracę w Janowie Podlaskim rozpoczął w 1924 r., by w początkach lat 30. XX w. zasiąść na stolcu dyrektora stadniny. To Pohoski rozsławił stadninę janowską na cały świat! Trzeba podkreślić, że w1918 r. w Janowie nie było już ani jednego araba czystej krwi. I to dyrektor stadniny Stanisław Pohoski, z wielkim trudem, odbudowywał w II RP pogłowie arabów. Wymagało to prawie dwudziestu lat i wiosną 1938 r., polski narodowy program hodowli koni czystej krwi arabskiej działał już pełną parą z trzydziestoma trzema klaczami zarodowymi dającymi rekordowy przychówek obiecujących źrebiąt.

Klacz Makata z pracownikiem Państwowej Stadniny Koni w Janowie Podlaskim, 1938. Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dużym ośrodkiem hodowli koni w Polsce była Jagielnica na Podolu, miejscowość należąca do Antoniego Lanckorońskiego (1893-1965). Konie z Jagielnicy przeznaczone były głównie dla wojska.

Hodowla koni remontowych hrabiego Antoniego Lanckorońskiego w Jagielnicy

Była to jedna z czołowych hodowli koni, także rasy arabskiej i huculskiej w II RP. Antoni Lanckoroński przyczynił się do odbudowy pogłowia koni w Polsce. Jak podaje Jerzy Fedorski, historyk wojskowości polskiej: „Hodowla remontów (młodych koni na potrzeby wojska) była bardzo opłacalna. Wiele gospodarstw rolnych specjalizowało się w tej dziedzinie. Zapotrzebowanie wojska na konie stymulowało hodowle tych zwierząt w kraju. W najlepszych latach sprzedawano do 6 tys. koni na potrzeby armii. (…) W latach 30. XX w. na utrzymanie kawalerii przeznaczano rocznie ok. 70 mln zł, z czego na wyżywienie i zakup nowych koni – 20 mln”. U Lanckorońskiego w Jagielnicy kwitł także tzw. biznes rolny, hodowlany i przemysłowy na wielką skalę. W1937 r. w skład majątku Jagielnica, o łącznej powierzchni 6 631 ha, wchodziły pola, łąki, pastwiska, lasy, a także stawy rybne. W okresie międzywojennym istniały tu także dwie gorzelnie, tartak, cegielnia, młyny, a nawet dwie bocznice kolejowe i warsztaty mechaniczne…

Konie w kawalerii

W dwudziestoleciu międzywojennym polska kawaleria składała się z 40 pułków: 3 pułków szwoleżerów, 27 – ułanów, 10 – strzelców konnych oraz z towarzyszących im 10 dywizjonów artylerii konnej. 

Kawalerzyści z końmi na postoju. Żródło – NAC

Przygotowanie konia do służby liniowej w Wojsku Polskim to był żmudny proces. Dla kawalerii kupowano konie, które miały ukończone 3 lata, ale oczywiście były całkowicie nieprzygotowane do służby. Wierzchowce trafiały pod opiekę podoficerów ujeżdżaczy i szeregowców starszych roczników, dobrych jeźdźców. Szkolenie odbywało się na podstawie „Instrukcji ujeżdżania koni” z 1928 r. zatwierdzonej do użytku służbowego przez Ministerstwo Spraw Wojskowych. Koń był przygotowywany do służby po ukończeniu 5,5 roku. W latach 30. XX w. w Wojsku Polskim służyło nieprzerwanie od 35 do 40 tys. koni.

Wyścigi konne

Tory wyścigowe istniały we wszystkich większych miastach Polski, np. we Lwowie (hipodrom na Persenkówce) czy w Poznaniu (na Woli). W Warszawie wyścigi konne odbywały się do czerwca 1939 r. na Polu Mokotowskim. Wyścigi konne to była bardzo popularna rozrywka. Dzień gonitwy skupiał wokół toru arystokratów, hodowców, hazardzistów i ludzi z przestępczego półświatka. Dla wielu osób była to tania niedzielna rozrywka – miejsce stojące kosztowało około złotówki.

Bomba w górę! W sobotę 3 czerwca 1939 r. wystartowała pierwsza gonitwa na nowym Torze Wyścigów Konnych Służewiec. Źródlo – NAC

Budowę toru wyścigów konnych na Służewcu rozpoczęto w 1926 r. Obiekt o powierzchni ok. 135-140 hektarów w 1939 r. posiadał stajnie dla 800 koni i trybuny na tysiące widzów oraz nowoczesny trawiasty tor główny. Tor Służewiec, otwarty zaledwie trzy miesiące przed wybuchem II wojny światowej, został zaprojektowany przez zespół architektów pod wodzą Zygmunta Plater-Zyberka Służewiecki tor był wówczas największym i najnowocześniejszym obiektem tego typu w Europie.

Epilog

W 1927 r. końskie stado w II RP liczyło już 4 127 936 sztuk i chociaż w latach 30. XX w. liczba koni w II RP zmniejszyła się, to cały czas, do chwili agresji III Rzeszy na Polskę, utrzymywała się na poziomie ok. 4 mln sztuk. Dla porównania, obecnie (2026 r.) w Polsce żyje około 300 tysięcy koni, czyli ponad 13 razy mniej niż w II RP. 

Maciej Rysiewicz

reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj